31.08.2011 

Pokaz Sztucznych Ogni - Dni Firleja 2011

Data: 08.08.2011
Miejsce: Plaża nad Jeziorem Firlej
Wykonawca: Efekt z Chełma
Długość pokazu: ponad 7min.
Okazja: Dni Firleja 2011
Film: YouTube


Komentarz:
Dni Firleja od lat wpisują się w kalendarz imprez pojezierza łęczyńsko-włodawskiego, przyciągając tym samym na początku sierpnia tłumy ludzi bawiących się na plaży tego zbiornika wodnego. Wielu wśród zgromadzonych gości najbardziej wyczekuje ostatniego punktu wieczoru, czyli pokazu sztucznych ogni. Rok 2011 obfitował w pewną nowość, a mianowicie strefa usytuowana była nie na brzegu, lecz na pomoście Firleja. Tafla wody w której odbijały się fajerwerki dodawała im piękna, lecz niestety dobry widok na pokaz oznaczał bardzo słabą słyszalność podkładu muzycznego. Firlej zawsze wychodzi troszkę ponad średnią pokazową w tym regionie, co dało się odczuć również w tym roku. Onerowy, single i miny były widoczne już we wstępie widowiska. Dół pokazu stanowiły wyrzutnie strzelane w najróżniejszych układach - od Z, przez W na FAN shape-ach kończąc. Nie tylko miejsce strzelania było tegoroczną nowością - w 3 minucie zaprezentowany został nowy segment pokazu (moim zdaniem najefektowniejszy). Baterie czerwonych rzymskich ogni wraz z ogromnymi czerwonymi crossetami tworzyły zapierającą dech w piersiach kompozycję. Tuż po tej części odbyła się mała prezentacja możliwości systemu strzałowego, czyli sekwencja z minami oraz wachlarzami idealnie wkomponowanymi w tło muzyczne z filmu Van Helsing. Ostatnie minuty pokazu upłynęły pod znakiem większej intensywności rozprysków. Do rodzynków minionego pokazu z pewnością można zaliczyć min. bardzo widowiskowe W-shape-y o efekcie złotych, rozdwajających się komet, które ciągnąc się po niebie wzlatywały na dużą wysokość zapewniając tym samym w połączeniu z odblaskiem w wodzie znakomitą kompozycję. Scisły finisz stanowiło 8 brokatowych bomb - nie zabrakło brokatowych motyli z czerwonym ringiem, które stały się swego rodzaju wizytówką Efektu.  
Autor: Paweł
31.08.2011 

Pokaz Sztucznych Ogni - Big Light Show w Warszawie

Data: 27.08.2011
Miejsce: Stadion Narodowy w Warszawie
Wykonawca: Goldregen
Długość pokazu: około 3,5min.
Okazja: Big Light Show - Iluminacja Stadionu Narodowego
Film: YouTube


Komentarz:
Minionego wieczoru, nie pierwszy raz, mogliśmy podziwiać efekty pracy pirotechników firmy Goldregen. Pokaz przygotowany był z okazji iluminacji Stadionu Narodowego w Warszawie. Wykonane widowisko pirotechniczne było krótkie ale dynamiczne. Rozpoczęcie od zielonych crossett dobrze zapoczątkowało show, po krótkim wstępie na niebie rozbłysły pierwsze bomby o efekcie Brokatowych Koron. W pokazie użyte zostały 2 rodzaje baterii, co było w tym wypadku dobrym rozwiązaniem gdyż w znacznym stopniu mało kalibrowe fajerwerki zostały przysłonięte przez okoliczne drzewa. W pokazie można było zobaczyć takie efekty jak Red Peony, Green Chrysantemium. Bardzo ładny akcent miały bomby typu Red Peony /w Palm Core oraz Multicolor Peony /w Palm Core. Finał, w tradycyjny już sposób, zaplanowany był w kolorze złotym. W tym pokazie firmy Goldregen dało się zauważyć większe zróżnicowanie efektów i dobrą dynamikę.  
Autor: Jakub
29.08.2011 

Pokaz Sztucznych Ogni - Powiślański Turniej Gmin w Ryjewie

Data: 31.07.2011
Miejsce: Ryjewo
Wykonawca: Top10 fajerwerkimarket.pl
Długość pokazu: ponad 8min.
Okazja: Powiślański Turniej Gmin
Film: YouTube
 
Autor: Paweł
05.08.2011 

IV Festiwal Sztuk Pirotechnicznych Ogień i Woda w Ełku - 15,16.07.2011

Cztery lata temu po raz pierwszy można było usłyszeć o interesująco brzmiącej imprezie Ogień i Woda. Już pierwsza edycja zapowiadała się całkiem ciekawie – do walki stanęły wtedy firmy takie jak Pretor, Hestia Baltic, Goldregen oraz Nakaja Art. Wszyscy zadawali sobie wtedy pytanie, czy festiwal ten na stałe wpisze się w kalendarz fanów widowisk pirotechnicznych, czy może podzieli los PyroMachiny, niedoszłego festiwalu w Gdyni czy Władców Ognia. Na szczęście w tym wypadku organizatorzy potrafili się dogadać i w dniach 15 oraz 16 lipca 2011 roku, nad jeziorem ełckim zapierające dech w piersiach spektakle oczarowywały publiczność 4 raz z rzędu. Imprezy takie jak ta, dają powód do radości, gdyż tego lata fajerwerki kradnące widzom uczucia były prezentowane przez aż 5 firm (największa ilość uczestników w tym roku). Ełcki Ogień & Woda powoli staje się wiodącym festiwalem pirotechniki widowiskowej w Polsce. Dziękując organizatorom za wysiłek włożony w dopięcie na ostatni guzik tego święta wszystkich spragnionych ognia na niebie, pozostaje mieć nadzieję, że już za rok na miejską lażę przyjdzie jeszcze większy tłum i będzie mógł oglądać jeszcze większe pokazy.

Efekt:
Od dzisiaj nazwę firmy – EFEKT oraz określenie perfekcja można używać zamiennie, gdyż właśnie perfekcja to pierwsze co przyszło mi na myśl tuż po obejrzeniu tego spektaklu. Od pierwszego do ostatniego wystrzału widać było, że scenariusz został przygotowany z niebywałą pieczołowitością i dbałością o szczegóły. Nie ma co ukrywać, że Ełk był swego rodzaju oknem z widokiem na większe realizacje niż te, spotykane w południowo-wschodniej Polsce. Należy liczyć na to, że pokazanie się szerzej publiczności przyciągnie uwagę organizatorów większych imprez do firmy z Chełma, gdyż poziom zaprezentowanego pokazu był niesamowicie wysoki. Nie często w Polsce można widywać sekwencje opierające się na 9 punktach, w czasie trwania których odpalonych zostaje 96 pojedynczych komet w zaledwie 10 sekund. Przez ponad 8 minut widzowie byli zaskakiwani kolejnymi porcjami singli i min, które w niesamowicie efektowny sposób współgrały z podkładem muzycznym. Gdy ku swojemu wybuchowemu przeznaczeniu zaczęły się wznosić flagowe 6" Efektu - Blue Peony w wariantach Dragon Eggs Pistil i Chrys Cracker Coconut, obok eksplozji słyszeć można było zachwyt widzów, podsycany przez kolejne części pokazu, czyli chmury crackingu i złotego, brokatowego opadu. Po tegorocznym Ogniu & Wodzie marzeniem każdego, kto respektuje piękno podniebnej magii powinna być możliwość obejrzenia kolejnych, tak okazałych realizacji firmy Efekt z Chełma.



Nakaja Art:
Po niezmiernie zacnym występie krakowskiej firmy w Ustce, apetyt na coś równie dobrego był bardzo duży. Niestety nie wszystko poszło tak jak powinno i miejscami na pokazie odczuwało się stagnację – mam na myśli min. część z samymi wulkanami. Owszem, byłoby to efektowne, ale na mniejszych pokazach z mniejszą widownią. Można domniemywać, że czarne niebo miało być wypełnione tym materiałem, który nie wypalił przez wadliwe działanie systemu FireMaster. Kolejny raz rzucił on kłody pod nogi pirotechników Nakaji. Przedstawiony program byłby o wiele bardziej interesujący, gdyby włoski sprzęt sprawował się tak jak powinien. W przeciwieństwie do pokazu z Ustki, tym razem dominował materiał chiński firm Jorge i Triplex. Dół pokazu stanowiły kostki pionowe ustawione pod różnymi kątami, z kilkoma wstawkami z min – całkiem miłe dla oka i ucha były te, o efektach srebrnych wirów przechodzących w huk i brokatu z red strobo pistil. Warte uwagi były też Jorgowskie one-rowy o efekcie czerwonych kul przechodzących w saluty. Finał upłynął pod znakiem migoczących koron z cracklingowym pistilem strzelanych z 5 pozycji jednocześnie. Ostatnim akordem było 5 sztuk tych ładunków, wzbogaconych o złote wachlarze u dołu.
(awaria kamery, a w związku z tym brak filmu – pokaz do wyszukania w serwisie YouTube)

Grom-Zbig:
Na Groma można liczyć zawsze – gdzie się pojawi, tam zawsze widzowie muszą być przygotowani na dobre widowisko. Nie inaczej było w tym roku. Ełk miał być swego rodzaju rewanżem za występ w Ustce, kiedy to pogoda i fakt, że materiały przeleżały całą noc w mokrym piasku sprawił, że pokaz nie był z rodzaju tych, do których się przyzwyczailiśmy mówiąc o Gromie. Ten sam podkład muzyczny i lekko zmieniony scenariusz tutaj wypadł znakomicie. O niebo lepiej, niż dwa tygodnie wcześniej. Dominacja materiałów europejskich dała się odczuć tuż po starcie programu, fundując wszystkim prawdziwy raj dla oczu. Od zawsze wiadomo, że wraz z ceną produktów włoskich czy hiszpańskich, w parze idzie ich jakość, co w Ełku dało się zauważyć. Nie tylko same materiały, ale i sposób ich wystrzelenia, a więc zastosowane układy, kompozycje i synchronizacja budziły respekt. Szczególnie widowiskowy był wstęp do drugiej części „I love rock ’n roll”, złożony z min i singli, które dograne co do setnych sekundy stworzyły wspaniałą kompozycję. Jury z pewnością przyznało dodatkowe punkty za baterie wodne, które strzelając z jeziora znacznie poszerzyły kompozycję. Ścisły finał został podzielony na dwie części: pierwszą z nich stanowiły bomby firmy Igual, których pył zostając na niebie przez długi czas pokazywał jakość tego typu ładunków i wyjaśniał różnice w cenie w porównaniu do produktów chińskich. Ostatnie strzały pokryły niebo stroboskopami oraz złotem.



Surex:
Najbardziej utytułowana firma w Polsce oraz jedna z najbardziej cenionych na światowych festiwalach firm w Europie swój występ rozpoczęła jako trzecia. Przedstawiony został układ znany z festiwalu Open’er, którego podkład składał się z utworów wykonawców muzyki elektronicznej oraz alternatywnej. Wersja na Ogień i Wodę została wzbogacona o utwór Hurricane. Każdy motyw muzyczny oznaczał kompletnie inną kompozycję oraz inny rodzaj efektów. Widzowie mieli zafundowaną swego rodzaju podróż przez kolejne efekty pirotechniczne, których bogactwo w tym pokazie było bardzo duże. Widać było, że scenariusz został opracowany przez osobę z dużym doświadczeniem, bo trudno byłoby zastosować materiał jeszcze bardziej pasujący do tej muzyki. Miejscami zauważalna była różnica w budżecie pomiędzy Ełkiem, a festiwalami zagranicznymi, gdyż niekiedy na niebie wybuchały jedynie po dwie, trzy bombki. Było też kilka tak zwanych „momentów”, nadających niepowtarzalności, do których zaliczyłem np. falę składającą się z 50 pocisków time rain w 1,40 min., wykończenie minami utworu Scorpionsów oraz rozpoczęcie przedostatniego kawałka, autorstwa The Chemical Brothers bombami, które budowały swego rodzaju piramidę i perfekcyjnie wpisywały się w motyw tej piosenki. Tym razem część finałowa upłynęła tradycyjnie pod znakiem brokatowych koron. Bardzo ciekawym zakończeniem była salwa z salutami, które wybuchły razem z efektem dźwiękowym grzmotu. Cały pokaz można podsumować dwoma epitetami: kolorowo i pomysłowo.



Goldregen:
Już rok temu, prezydent miasta zapowiedział, że 3-krotni laureaci Grand Prix Ełckich Błyskawic pojawią się również za rok – tym razem w roli mistrzów. Tak też się stało i o godzinie 1:30 w nocy, już po ogłoszeniu wyników dla najwytrwalszych widzów zaprezentowany został pokaz firmy Goldregen. 4-minutowa ekspozycja była dobrym zwieńczeniem 2-dniowych zmagań polskich ekip. Zastosowany podkład, którego rolę pełnił utwór Within Temtation – Mother Earth nadawał całości wyjątkowego klimatu tajemniczości, rozświetlanego przez pirotechników Goldregena. Złote komety, złote wachlarze, złote korony, chryzantemy i wierzby, a więc charakter tej firmy został w 100 % oddany. Z ciekawszych efektów można wymienić rozpryski z gwiazdkami typu tiger tail oraz migoczące na pomarańczowo komety, które przypadły mi do gustu. Doskonałą kompozycję stworzyło 5 V-ek złożonych ze srebrnych, migoczących rzymskich ogni, którą dopełniały bomby red Strobo – był to przedsmak finału, przeprowadzonego w złotej tonacji. Widowisko zostało zakończone w pięknym stylu, a mianowicie bombami typu salute.



Oprócz tego teatry ognia, występy teatrów plenerowych, multimedialne fontanny oraz pokaz lotniczo-pirotechniczny:


Dwa dni wspaniałej imprezy plenerowej, która swym poziomem wyznacza nową jakość w polskiej pirotechnice, rozwija ją oraz motywuje polskie firmy do rozwoju. Organizatorom, a w szczególności koordynatorowi od strony pirotechnicznej wydarzenia – Pani Małgorzacie Guzowskiej, właścicielce firmy RG Lider jeszcze raz należą się ogromne brawa. Oby przyszły rok był równie udany, a budżet jeszcze większy!  
Autor: Paweł
28.07.2011 

Pokaz Sztucznych Ogni - JetSki Race 2011 w Gdańsku

Data: 16.07.2011
Miejsce: Molo, Gdańsk-Brzeźno
Wykonawca: Wulkan Fajerwerki z Pruszcza Gdańskiego
Długość pokazu: ponad 6min.
Okazja: JetSki Race 2011
Zdjęcia: Link


Film: YouTube


Komentarz:
W połowie lipca miałem okazję poznać zupełnie nowy rejon pirotechniczny polski, a mianowicie wybrzeże. Po raz pierwszy oglądałem w akcji firmę Wulkan Fajerwerki z Pruszcza Gdańskiego. Budżet stał na dość wysokim poziomie co przekładało się na to, co widzieliśmy na niebie - ponad 6-minutowy pokaz z wykorzystaniem około 500 bomb, kilkunastoma bateriami, singlami i rzymami do dobrze dobranej muzyki. Wszystko dodatkowo dopełniała piękna pogoda i sceneria morza wraz z gdańskim molem.
Pokaz rozpoczął się od dwóch bomb blue peony w/ kamuro pistil, po nich mogliśmy oglądać bardzo różnorodną gamę efektów, z których zdecydowanie dominowały blue peony (blue peony with silve palm core), red peony, purple willow with crackling core, purple peony with silver palm core czy brocade w/ green pistil. Oczywiście nie zabrakło także efektów typu crossette czy cycas. Dół pokazu stanowiły wyrzutnie firm Triplex oraz Jorge (m.in bardzo widowiskową pozycją był one row JW1020). Szczególnie interesującym oraz nietypowym momentem były bomby wodne. Pomimo faktu, że odpaliły tylko 2 spośród 5, to i tak był to bardzo ciekawy moment. Podczas części finałowej, widzowie mogli oglądać dużą ilość bomb wysokiego kalibru. Nie pozostawiało to złudzeń, że mamy do czynienia z zakończeniem pokazu.
Podsumowując: pokaz nie należał do najmniejszych i był miłą odmianą dla widowisk do których przywykłem, a publiczność nie została zawiedziona.  
14.07.2011 

II Festiwal Ogień i Woda w Nysie - Podsumowanie

Druga edycja festiwalu Ogień i Woda w Nysie w stosunku do edycji pierwszej, upłynęła pod znakiem bardzo dużego postępu. Wszystkie z zaproszonych firm: Efekt, FireShow oraz S-Piro stanęły na wysokości zadania i przygotowały profesjonalne i ciekawe widowiska. Pochwały kieruję również w stronę natury, gdyż zarówno sceneria jak i pogoda jedynie dodawały piękna fajerwerkom. Blask odbijających się w jeziorze Nyskim sztucznych ogni był niezwykle urokliwy, a rozświetlana przez wybuchy plaża, malownicza. Montaż materiałów pirotechnicznych odbywał się na trzech barkach, o długości 2 x 30 metrów oraz 1 x 23 metry. Wszystkie firmy uwijały się w pocie czoła od samego rana, dbając o to, żeby wszystko wystrzeliło zgodnie z zamysłem autorów scenariuszy. Bezchmurne niebo nie ułatwiało w pełni pracy – słońce przygrzewało niesamowicie, a sam do tej pory odczuwam tego skutki.

Efekt:
Kilka minut po 22, odholowana została pierwsza barka, na której rozstawiony był sprzęt firmy Efekt. Tym razem, scenariusz zupełnie różnił się od tych, prezentowanych na wcześniejszych pokazach. Nowe układy, część nowej galanterii oraz nowy system odpalający – Galaxis, który niestety pokrzyżował nam trochę plany. Gdyby nie przesunięcia w czasie poszczególnych elementów, widowisko byłoby jeszcze bardziej efektowne, gdyż dobra synchronizacja zawsze wywołuje zachwyt u oglądających. Był to jedyny pokaz, z bateriami wodnymi – 1,5" czerwone crossety w połączeniu z bombami zakrywały ogromny obszar na niebie, tworząc bardzo ładną i oryginalną kompozycję. Całość była bardzo zróżnicowana kolorystycznie. Na niebie pojawiały się przeróżne efekty w przeróżnych układach. Do podziwiania było kilka tak zwanych asów, czyli bomb Silver Tail Wave To Green To Red w/Pistil. Tradycyjnie, finał stanowiły złote bomby o kal. 150 mm z kometowymi FAN-kami u dołu.



FireShow:
Jako druga zaprezentowała się firma z Lubania – FireShow. W tym wypadku system FireMaster zadziałał bezbłędnie, co zaowocowało bardzo przyjemną dla oka synchronizacją. Dół pokazu stanowiły dobrze dobrane kostki firmy Kometa. Poza pionowymi tortami było kilka FAN-ek – rozpryskowych oraz stricte pokazowych, kometowych Z oraz C shape. Nie zabrakło też min. Te, strzelone na początku podkładu Carmina Burana przywoływały na myśl pokazy południowo-europejskie. Dobrym rozwiązaniem były strzelane w basowych momentach podkładu muzycznego saluty. Najlepszym produktem pokazu wg mnie były dwie V-ki o efekcie cracklingowych chryzantem z niebieskimi minami. Pod koniec oprócz wybuchających bomb, taflę jeziora rozświetliły pomarańczowe punkty świetlne, które stały się już znakiem rozpoznawczym firmy FireShow. Opadający po spektaklu złoty pył zachwycał jeszcze publiczność przez dłuższą chwilę.



S-Piro:
Już w trakcie przygotowań widać było, że pokaz S-Piro będzie najbardziej obfity w materiał. W parze z ilością szła jakość. Niektóre bomby były cylindryczne, niektóre produkcji hiszpańskiej (Igual). Druga część pokazu upłynęła pod znakiem komet i min i wachlarzy. Zgranie z muzyką wywierało na oglądających duże wrażenie. Zgrane w czasie były również bomby, a to za sprawą stosowania zasady przypinania jednego zapłonu na jedną pozycję. Rozwiązanie to jest bardzo efektowne, jednakże oznacza dużą ilość czasu włożonego w przygotowania. Trzecia część rozpoczęła się wypełnieniem dołu oraz góry ekspozycji opadającymi liśćmi w kolorze zielonym oraz czerwonym. Oprócz tego prezentowane były efekty crossette oraz strobo. Finał przywołał wprawnym widzom sylwestra 2002, gdyż to właśnie ten utwór był wykorzystany, podczas witania 2003 roku w Warszawie. Kanonadę ładunków wysokokalibrowych wzbogacały od czasu do czasu wachlarze złożone z komet. Ostatnia salwa to ogromna jak na Nyskie warunki ilość bomb o złotym opadzie. Najefektowniejszą pozycją w całym widowisku była wg mnie 4" bomba produkcji hiszpańskiej Gold Trunk with Blue Explosion.



Niezwykle miłym akcentem był finałowy pokaz baterii wodnych, wykonany przez firmę Event Pirotechnika z Katowic.

 
Autor: Paweł