15.04.2012

Fallas de Valencia 2012 - Podsumowanie imprezy



W tym roku mieliśmy przyjemność gościć na pierwszym dużym zagranicznym wydarzeniu pirotechnicznym. Mianowicie w połowie marca przyjechaliśmy do hiszpańskiej Valencii. Przez ostatnie 7 dni festiwalu oglądaliśmy to coroczne święto ognia, a teraz podzielimy się z Wami naszymi wrażeniami.

Pierwszą rzeczą, która zasługuje na szczególną uwagę są pokazy dzienne tzw. masclety. Codziennie całe miasto przychodzi na główny plac ratuszowy by o godzinie 14:00 oglądać tą niewiarygodną wręcz kanonadę petard. Jej start tradycyjnie rozpoczynają wybrane wcześniej osoby reprezentujące festiwal, czyli Fallera Mayor de Valencia a także Fallera Mayor de Valencia Infantil i słowami "Señor pirotècnic pot començar la mascletà!" dają sygnał do rozpoczęcia pokazu. Muszę przyznać, że dopóki się tam nie przyjedzie nikt raczej nie może sobie zdawać sprawy jak mocne są te ładunki. Mimo, że przez cały pokaz jakoś jeszcze da się wytrzymać to przy finale spora większość osób zapewne miałaby w tym momencie mimowolny odruch żeby zatkać uszy, lecz nie należy tego robić w uznaniu pracy pirotechników. Po zakończeniu kilkuminutowego widowiska tradycyjnie wszyscy widzowie biegną by pogratulować całej firmie. O dziwo pokazy dzienne są bardziej popularne od nocnych i wywodzi się to z tamtejszej tradycji, szkoda tylko tego, że nie mogę Wam pokazać całej mocy jakie one generują ponieważ każdy mikrofon ma skłonność do tłumienia dźwięków.

Kolejnym punktem jakim poruszę w artykule są oczywiście nocne pokazy sztucznych ogni, czyli "Castillos". Zapewne może się wydawać, że widowiska bez muzyki nie są takie widowiskowe jak z nią, lecz nie dajcie się zwieść pozorom. Ilość materiału jest naprawdę imponująca, a ładunki nie są byle jakie, bo produkowane przez samych hiszpańskich wykonawców. Maksymalny kaliber jaki został użyty to bomby 12" (300mm), można było je oglądać w pokazie Pirotecni Valenciany a także Pirotecni Caballer S.A. Oprócz takich kolosów każda z firm dysponowała szeroką gamą bomb 8-10", a także bardzo intensywnymi kolorowymi finałami z wieloma szelkami typu salute. Nie tylko górna część widowiska robiła największe wrażenie. Trzy z czterech firm miało własne sekwencje singli. Najlepsze według mnie posiadała Pirotecnia Tusis, i tutaj moje wyróżnienie padło na tą firmę ze względu za długość jej trwania a także całą kolorystykę i układ. Podsumowując, każdy pokaz stał na naprawdę wysokim poziomie, cechował się dużą dynamiką, przepięknymi bombami i finałem z dużym rozmachem. Myślę, że każdy kto obejrzy coś takiego zapewne będzie chciał móc podziwiać kolejne bo póki co w porównaniu do Polski różnica niestety jest bardzo duża.

Następnym najważniejszym elementem festiwalu, dla którego cała ta marcowa fiesta powstała jest uroczyste zamknięcie imprezy poprzez palenie papierowo-woskowych figur. Są to kolorowe "Falle", każda posiada temat dla dorosłych i dla dzieci. Wszystkie mają swój unikalny urok i opisują bieżące informacje z miasta jak i świata lub też przedstawiają różne elementy uznane jako znane np. postacie z bajek. Monumenty są rozstawione dosłownie na każdej ulicy całego miasta. Zgodnie z tutejszą tradycją, wybiera się osoby, które będą reprezentować daną ulicę i świętować przywitanie wiosny poprzez ich spalenie.

Fallas de Valencia ma swój unikalny urok, przez cały okres trwania festiwalu miasto dosłownie zmienia się nie do poznania. Wszędzie słychać huki petard odpalanych przez tutejszych mieszkańców, ulicami odbywają się przemarsze lokalnych orkiestr, dekorowana jest figura Matki Boskiej przez wybrane Fallery ze wszystkich regionów w Hiszpanii i do wszystkiego dochodzi jeszcze aż "700" pokazów w całym mieście, a i tak wymieniłem tylko teraz małą część rzeczy, które się tutaj dzieją. Szkoda jedynie tego, że ilość czasu jest ograniczona i jeśli ktoś się nastawia żeby zwiedzać miasto przy jednoczesnym oglądaniu wszystkich pokazów to niestety muszę go rozczarować bo tempo w jakim to wszystko się dzieje jest zbyt wysokie by to się udało. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda nam się ponownie przyjechać na Fallas bo jednak mimo wielkiego zmęczenia jest to tego warte.

Teraz pozostaje mi tylko zaprosić Was wszystkich do obejrzenia zdjęć i filmów naszego autorstwa:

Wszystkie zdjęcia: ALBUM


Filmy z pokazów nocnych (Castillos):

- 15 marca, Pirotécnia Turís


- 16 marca, Pirotécnia Valenciana


- 17 marca, Pirotécnia Ricardo Caballer (Ricasa)


- 18 marca, Pirotécnia Caballer SA (Vicente) - Nit del Foc


Filmy z pokazów dziennych (Masclety):

- 14 marca, Pirotécnia Hermanos Caballer


- 15 marca, Pirotécnia Europla


- 16 marca, Pirotécnia Turís


- 17 marca, Pirotécnia Valenciana


- 18 marca, Pirotécnia Ricardo Caballer (Ricasa)


- 19 marca, Pirotécnia Caballer SA (Vicente)


Pozostałe filmy:

- 19 marca, Mascleta Nocturna - Pirotécnia Caballer SA (Vicente)


- 19 marca, Crema Falla Municipal na Plaza de Ayuntamiento


Autor: Piotr Jatczyk
Komentarze
Brak komentarzy
Dodaj komentarz
Musisz być zalogowany aby dodać komentarz