14.11.2011
Komentarze (2)
Przentacja produktów SuperPower - 09.11.2011
Październik oraz listopad to wbrew pozorom miesiące sporego ruchu na rynku pirotechnicznym.
Okres po sezonie pokazów pirotechnicznych, a jeszcze przed sprzedażą sylwestrową to idealny
moment na prezentacje fajerwerków organizowane przez importerów. W tym roku odwiedziliśmy
imprezę przygotowaną przez firmę Super Power. W pięknej scenerii jednego z podwarszawskich
pałacyków uczestnicy tego spotkania mogli poddać ocenie ponad stu pozycji tego importera.
Znaczną większość stanowiły tegoroczne nowości, które zaskakiwały swoimi efektami. Nie poddajemy szczegółowej analizie wszystkich przedstawionych produktów, pozostawiając to Wam. Jest co oglądać. Wszystkie filmy są dostępne w dalszej części artykułu.


Okres po sezonie pokazów pirotechnicznych, a jeszcze przed sprzedażą sylwestrową to idealny
moment na prezentacje fajerwerków organizowane przez importerów. W tym roku odwiedziliśmy
imprezę przygotowaną przez firmę Super Power. W pięknej scenerii jednego z podwarszawskich
pałacyków uczestnicy tego spotkania mogli poddać ocenie ponad stu pozycji tego importera.
Znaczną większość stanowiły tegoroczne nowości, które zaskakiwały swoimi efektami. Nie poddajemy szczegółowej analizie wszystkich przedstawionych produktów, pozostawiając to Wam. Jest co oglądać. Wszystkie filmy są dostępne w dalszej części artykułu.


17.10.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - 7. urodziny CH Arkadia w Warszawie
Data: 15.10.2011
Okazja: 7. urodziny Centrum Handlowego Arkadia
Miejsce]: CH Arkadia w Warszawie
Godzina: 20:00
Wykonawca: Surex
Długość pokazu: 6:30 min.
Zdjęcia: Album


Film: YouTube
Komentarz:
Centrum Handlowe Arkadia świętując w tym roku swoje siódme urodziny nie mogło nie uraczyć swych klientów pokazem pirotechnicznym, który wzorem lat ubiegłych wykonali pirotechnicy firmy Surex.
Ponad 6-minutowe widowisko składało się z trzech części, a każda zakończona finałem. Spokojny podkład muzyczny w pierwszej części doskonale wprowadził widzów w atmosferę niezwykłego pokazu oraz podkręcił ich apetyty na większe emocje. Z muzyką idealnie współgrały efekty wolno opadających, migoczących i trzeszczących wierzb. Z końcem podkładu muzycznego na niebie eksplodowały wielkie złote korony, podkreślające finał pierwszej części.
Druga część widowiska to wspaniały dobór muzyki i efektów, dzięki którym z każdą sekundą podnosiło się napięcie. Nie zabrakło tu również spokojniejszych fragmentów z efektami White Strobe Peony oraz wyraźnych akcentów muzycznych zaznaczonych sekwencjami single shot. Koniec podkreśliły wielkie złote chryzantemy przechodzące w kolor niebieski, czerwień i Silver Wave.
Ostatnia część pokazu to zdecydowanie najefektowniejszy fragment. Mogliśmy podziwiać mnogość efektów bomb i wyrzutni. Na uwagę zasługiwały fioletowe peonie przechodzące w srebrną falę ze złotą wierzbą w środku oraz wielkie chryzantemy z podwójnym trzeszczeniem. Finał całego widowiska to oczywiście jak w przypadku Surexa - ogromne złote/brokatowe korony - tym razem jednak bez efektów salutów, do których przyzwyczaili nas pirotechnicy tej firmy, co mogło być pewnym zaskoczeniem.
Pokaz uważam za udany, chociaż można by rzec, że było to typowe widowisko w wykonaniu firmy Surex, bez momentów większego zaskoczenia i nieprzewidywalności. Zabrakło mi także większej "zabawy" sekwencjami ss, czy innymi szczegółami jak np. miny itp. Poza tym duże uznania dla pirotechników za naprawdę ciekawy i przyjemny dla oka oraz ucha pokaz. Widać, że wszystko dopracowane idealnie, muzyka i fajerwerki połączone świetnie, a cały obraz pirotechniczny dopełniony bateriami, kometami i wachlarzami.
Tak na marginesie: jak zwykle nagrałem tylko jedną część pokazu po jednej stronie Arkadii. Całość była odpalana z dwóch stanowisk, praktycznie ze skrajnych miejsc na dachu Centrum, a miejsce które umożliwiłoby podziwianie całej sceny piro (góra i dół dwóch stanowisk) i do tego słychać by było dobrze muzykę - nie istnieje. Mając do wyboru słyszenie muzyki i nagranie jednej strony pokazu oraz brak muzyki i nagranie całości, wybrałem to pierwsze, ale nie wiem czy dobrze... Pewnie nie tylko ja miałem ten problem i to nie pierwszy raz.
Okazja: 7. urodziny Centrum Handlowego Arkadia
Miejsce]: CH Arkadia w Warszawie
Godzina: 20:00
Wykonawca: Surex
Długość pokazu: 6:30 min.
Zdjęcia: Album


Film: YouTube
Komentarz:
Centrum Handlowe Arkadia świętując w tym roku swoje siódme urodziny nie mogło nie uraczyć swych klientów pokazem pirotechnicznym, który wzorem lat ubiegłych wykonali pirotechnicy firmy Surex.
Ponad 6-minutowe widowisko składało się z trzech części, a każda zakończona finałem. Spokojny podkład muzyczny w pierwszej części doskonale wprowadził widzów w atmosferę niezwykłego pokazu oraz podkręcił ich apetyty na większe emocje. Z muzyką idealnie współgrały efekty wolno opadających, migoczących i trzeszczących wierzb. Z końcem podkładu muzycznego na niebie eksplodowały wielkie złote korony, podkreślające finał pierwszej części.
Druga część widowiska to wspaniały dobór muzyki i efektów, dzięki którym z każdą sekundą podnosiło się napięcie. Nie zabrakło tu również spokojniejszych fragmentów z efektami White Strobe Peony oraz wyraźnych akcentów muzycznych zaznaczonych sekwencjami single shot. Koniec podkreśliły wielkie złote chryzantemy przechodzące w kolor niebieski, czerwień i Silver Wave.
Ostatnia część pokazu to zdecydowanie najefektowniejszy fragment. Mogliśmy podziwiać mnogość efektów bomb i wyrzutni. Na uwagę zasługiwały fioletowe peonie przechodzące w srebrną falę ze złotą wierzbą w środku oraz wielkie chryzantemy z podwójnym trzeszczeniem. Finał całego widowiska to oczywiście jak w przypadku Surexa - ogromne złote/brokatowe korony - tym razem jednak bez efektów salutów, do których przyzwyczaili nas pirotechnicy tej firmy, co mogło być pewnym zaskoczeniem.
Pokaz uważam za udany, chociaż można by rzec, że było to typowe widowisko w wykonaniu firmy Surex, bez momentów większego zaskoczenia i nieprzewidywalności. Zabrakło mi także większej "zabawy" sekwencjami ss, czy innymi szczegółami jak np. miny itp. Poza tym duże uznania dla pirotechników za naprawdę ciekawy i przyjemny dla oka oraz ucha pokaz. Widać, że wszystko dopracowane idealnie, muzyka i fajerwerki połączone świetnie, a cały obraz pirotechniczny dopełniony bateriami, kometami i wachlarzami.
Tak na marginesie: jak zwykle nagrałem tylko jedną część pokazu po jednej stronie Arkadii. Całość była odpalana z dwóch stanowisk, praktycznie ze skrajnych miejsc na dachu Centrum, a miejsce które umożliwiłoby podziwianie całej sceny piro (góra i dół dwóch stanowisk) i do tego słychać by było dobrze muzykę - nie istnieje. Mając do wyboru słyszenie muzyki i nagranie jednej strony pokazu oraz brak muzyki i nagranie całości, wybrałem to pierwsze, ale nie wiem czy dobrze... Pewnie nie tylko ja miałem ten problem i to nie pierwszy raz.
26.09.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Impreza firmowa - Firlej
Data: 22.09.2011 r., godz. 21
Miejsce: plaża Jeziora Firlej
Okazja: Impreza Firmowa
Film: YouTube
Komentarz: Jezioro Firlej wraz z rozwiniętą bazą ośrodków wypoczynkowych jest doskonałym miejscem na organizację imprez firmowych, o czym przekonaliśym się już nie jeden raz. To już trzeci pokaz w tym roku organizowany przez firmę Efekt nad tym jeziorem. Tuż po godzinie 21 z sali balowej wyszła grupa bawiących się tam osób i po tradycyjnym odliczaniu widowisko się rozpoczęło. Pierwszym akordem była mina tiger tail /w reports, która dobitnie rozpoczęła prawie 5-minutową kanonadę. Początek pokazu był bardzo mocny, kolorowy i głośny - strzelane w rytm podkładu muzycznego one rowy w połączeniu z kilkoma bombami wywarły na publiczności bardzo duże wrażenie, gdyż to właśnie pierwsze i ostatnie minuty należały do najobfitszych w materiał i synchronizację. Środek widowiska w porównaniu z resztą był spokojniejszy, jednakże i ta część miałą mocniejsze momenty min. z doskonałymi jak na swój rozmiar 2.5" bombami oraz różnymi wariantami koloru złotego w wyrzutniach o efektach willow oraz crown. Do najlepszych momentów części finałowej z pewnością można zaliczyć sekwencje z minami whistling oraz blue mine wraz z crackling mine oraz strzelane z dwóch pozycji brokatowe wachlarze, po których niebo rozświetliły wachlarze z efektem dragon eggs. Ścisły finał stanowiły trzy 5" bomby oraz niesamowite wachlarze z białymi, trzeszczącymi kometami, pozostawiające poza złoto-białym pyłem, brawa po kolejnym, udanym pokazie.
Miejsce: plaża Jeziora Firlej
Okazja: Impreza Firmowa
Film: YouTube
Komentarz: Jezioro Firlej wraz z rozwiniętą bazą ośrodków wypoczynkowych jest doskonałym miejscem na organizację imprez firmowych, o czym przekonaliśym się już nie jeden raz. To już trzeci pokaz w tym roku organizowany przez firmę Efekt nad tym jeziorem. Tuż po godzinie 21 z sali balowej wyszła grupa bawiących się tam osób i po tradycyjnym odliczaniu widowisko się rozpoczęło. Pierwszym akordem była mina tiger tail /w reports, która dobitnie rozpoczęła prawie 5-minutową kanonadę. Początek pokazu był bardzo mocny, kolorowy i głośny - strzelane w rytm podkładu muzycznego one rowy w połączeniu z kilkoma bombami wywarły na publiczności bardzo duże wrażenie, gdyż to właśnie pierwsze i ostatnie minuty należały do najobfitszych w materiał i synchronizację. Środek widowiska w porównaniu z resztą był spokojniejszy, jednakże i ta część miałą mocniejsze momenty min. z doskonałymi jak na swój rozmiar 2.5" bombami oraz różnymi wariantami koloru złotego w wyrzutniach o efektach willow oraz crown. Do najlepszych momentów części finałowej z pewnością można zaliczyć sekwencje z minami whistling oraz blue mine wraz z crackling mine oraz strzelane z dwóch pozycji brokatowe wachlarze, po których niebo rozświetliły wachlarze z efektem dragon eggs. Ścisły finał stanowiły trzy 5" bomby oraz niesamowite wachlarze z białymi, trzeszczącymi kometami, pozostawiające poza złoto-białym pyłem, brawa po kolejnym, udanym pokazie.
19.09.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Uroczyste uderzenie dzwonu "Serce Łodzi"
Data: 18.09.2011
Miejsce: Okolica katedry w Łodzi
Długość pokazu: prawie 5min.
Wykonawca: Pirotechnika AS
Okazja: Uroczyste uderzenie dzwonu "Serce Łodzi"
Film: YouTube
Miejsce: Okolica katedry w Łodzi
Długość pokazu: prawie 5min.
Wykonawca: Pirotechnika AS
Okazja: Uroczyste uderzenie dzwonu "Serce Łodzi"
Film: YouTube
13.09.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - 80-lecie Radia Łódź
Data: 10.09.2011
Miejsce: Manufaktura w Łodzi
Długość pokazu: ponad 5min.
Okazja: 80-lecie Radia Łódź
Zdjęcia: Link


Film: YouTube
Miejsce: Manufaktura w Łodzi
Długość pokazu: ponad 5min.
Okazja: 80-lecie Radia Łódź
Zdjęcia: Link


Film: YouTube
08.09.2011
Pyromagic 2011 - Filmy i Zdjęcia
PyroMagic - międzynarodowy festiwal sztucznych ogni, który odbył się w tym roku po raz 4 na szczecińskich Wałach Chrobrego powoli staje się jedną z najbardziej liczących się imprez pirotechnicznych w tej części kontynentu. Z roku na rok poziom staje się coraz wyższy, przyciągając tym samym nad Odrę dziesiątki tysięcy ludzi. Póki co zapraszamy do zapoznania się z materiałami filmowymi z PyroMagic 2011, recenzje widowisk już niebawem!
Filmy:
Foti Fireworks z Australii: Vimeo - YouTube Piotr - YouTube Paweł
Flash Barrandov z Czech: Vimeo - YouTube Piotr - YouTube Paweł
Mirnovec Pirotehnika z Chorwacji: Vimeo - YouTube Piotr - YouTube Paweł
Surex (pokaz pozakonkursowy): Vimeo - YouTube Piotr - YouTube Paweł
Film od kulis: Vimeo - YouTube
Zdjęcia: Link do Albumu























Filmy:
Foti Fireworks z Australii: Vimeo - YouTube Piotr - YouTube Paweł
Flash Barrandov z Czech: Vimeo - YouTube Piotr - YouTube Paweł
Mirnovec Pirotehnika z Chorwacji: Vimeo - YouTube Piotr - YouTube Paweł
Surex (pokaz pozakonkursowy): Vimeo - YouTube Piotr - YouTube Paweł
Film od kulis: Vimeo - YouTube
Zdjęcia: Link do Albumu























31.08.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Dni Firleja 2011
Data: 08.08.2011
Miejsce: Plaża nad Jeziorem Firlej
Wykonawca: Efekt z Chełma
Długość pokazu: ponad 7min.
Okazja: Dni Firleja 2011
Film: YouTube
Komentarz:
Dni Firleja od lat wpisują się w kalendarz imprez pojezierza łęczyńsko-włodawskiego, przyciągając tym samym na początku sierpnia tłumy ludzi bawiących się na plaży tego zbiornika wodnego. Wielu wśród zgromadzonych gości najbardziej wyczekuje ostatniego punktu wieczoru, czyli pokazu sztucznych ogni. Rok 2011 obfitował w pewną nowość, a mianowicie strefa usytuowana była nie na brzegu, lecz na pomoście Firleja. Tafla wody w której odbijały się fajerwerki dodawała im piękna, lecz niestety dobry widok na pokaz oznaczał bardzo słabą słyszalność podkładu muzycznego. Firlej zawsze wychodzi troszkę ponad średnią pokazową w tym regionie, co dało się odczuć również w tym roku. Onerowy, single i miny były widoczne już we wstępie widowiska. Dół pokazu stanowiły wyrzutnie strzelane w najróżniejszych układach - od Z, przez W na FAN shape-ach kończąc. Nie tylko miejsce strzelania było tegoroczną nowością - w 3 minucie zaprezentowany został nowy segment pokazu (moim zdaniem najefektowniejszy). Baterie czerwonych rzymskich ogni wraz z ogromnymi czerwonymi crossetami tworzyły zapierającą dech w piersiach kompozycję. Tuż po tej części odbyła się mała prezentacja możliwości systemu strzałowego, czyli sekwencja z minami oraz wachlarzami idealnie wkomponowanymi w tło muzyczne z filmu Van Helsing. Ostatnie minuty pokazu upłynęły pod znakiem większej intensywności rozprysków. Do rodzynków minionego pokazu z pewnością można zaliczyć min. bardzo widowiskowe W-shape-y o efekcie złotych, rozdwajających się komet, które ciągnąc się po niebie wzlatywały na dużą wysokość zapewniając tym samym w połączeniu z odblaskiem w wodzie znakomitą kompozycję. Scisły finisz stanowiło 8 brokatowych bomb - nie zabrakło brokatowych motyli z czerwonym ringiem, które stały się swego rodzaju wizytówką Efektu.
Miejsce: Plaża nad Jeziorem Firlej
Wykonawca: Efekt z Chełma
Długość pokazu: ponad 7min.
Okazja: Dni Firleja 2011
Film: YouTube
Komentarz:
Dni Firleja od lat wpisują się w kalendarz imprez pojezierza łęczyńsko-włodawskiego, przyciągając tym samym na początku sierpnia tłumy ludzi bawiących się na plaży tego zbiornika wodnego. Wielu wśród zgromadzonych gości najbardziej wyczekuje ostatniego punktu wieczoru, czyli pokazu sztucznych ogni. Rok 2011 obfitował w pewną nowość, a mianowicie strefa usytuowana była nie na brzegu, lecz na pomoście Firleja. Tafla wody w której odbijały się fajerwerki dodawała im piękna, lecz niestety dobry widok na pokaz oznaczał bardzo słabą słyszalność podkładu muzycznego. Firlej zawsze wychodzi troszkę ponad średnią pokazową w tym regionie, co dało się odczuć również w tym roku. Onerowy, single i miny były widoczne już we wstępie widowiska. Dół pokazu stanowiły wyrzutnie strzelane w najróżniejszych układach - od Z, przez W na FAN shape-ach kończąc. Nie tylko miejsce strzelania było tegoroczną nowością - w 3 minucie zaprezentowany został nowy segment pokazu (moim zdaniem najefektowniejszy). Baterie czerwonych rzymskich ogni wraz z ogromnymi czerwonymi crossetami tworzyły zapierającą dech w piersiach kompozycję. Tuż po tej części odbyła się mała prezentacja możliwości systemu strzałowego, czyli sekwencja z minami oraz wachlarzami idealnie wkomponowanymi w tło muzyczne z filmu Van Helsing. Ostatnie minuty pokazu upłynęły pod znakiem większej intensywności rozprysków. Do rodzynków minionego pokazu z pewnością można zaliczyć min. bardzo widowiskowe W-shape-y o efekcie złotych, rozdwajających się komet, które ciągnąc się po niebie wzlatywały na dużą wysokość zapewniając tym samym w połączeniu z odblaskiem w wodzie znakomitą kompozycję. Scisły finisz stanowiło 8 brokatowych bomb - nie zabrakło brokatowych motyli z czerwonym ringiem, które stały się swego rodzaju wizytówką Efektu.
31.08.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Big Light Show w Warszawie
Data: 27.08.2011
Miejsce: Stadion Narodowy w Warszawie
Wykonawca: Goldregen
Długość pokazu: około 3,5min.
Okazja: Big Light Show - Iluminacja Stadionu Narodowego
Film: YouTube
Komentarz:
Minionego wieczoru, nie pierwszy raz, mogliśmy podziwiać efekty pracy pirotechników firmy Goldregen. Pokaz przygotowany był z okazji iluminacji Stadionu Narodowego w Warszawie. Wykonane widowisko pirotechniczne było krótkie ale dynamiczne. Rozpoczęcie od zielonych crossett dobrze zapoczątkowało show, po krótkim wstępie na niebie rozbłysły pierwsze bomby o efekcie Brokatowych Koron. W pokazie użyte zostały 2 rodzaje baterii, co było w tym wypadku dobrym rozwiązaniem gdyż w znacznym stopniu mało kalibrowe fajerwerki zostały przysłonięte przez okoliczne drzewa. W pokazie można było zobaczyć takie efekty jak Red Peony, Green Chrysantemium. Bardzo ładny akcent miały bomby typu Red Peony /w Palm Core oraz Multicolor Peony /w Palm Core. Finał, w tradycyjny już sposób, zaplanowany był w kolorze złotym. W tym pokazie firmy Goldregen dało się zauważyć większe zróżnicowanie efektów i dobrą dynamikę.
Miejsce: Stadion Narodowy w Warszawie
Wykonawca: Goldregen
Długość pokazu: około 3,5min.
Okazja: Big Light Show - Iluminacja Stadionu Narodowego
Film: YouTube
Komentarz:
Minionego wieczoru, nie pierwszy raz, mogliśmy podziwiać efekty pracy pirotechników firmy Goldregen. Pokaz przygotowany był z okazji iluminacji Stadionu Narodowego w Warszawie. Wykonane widowisko pirotechniczne było krótkie ale dynamiczne. Rozpoczęcie od zielonych crossett dobrze zapoczątkowało show, po krótkim wstępie na niebie rozbłysły pierwsze bomby o efekcie Brokatowych Koron. W pokazie użyte zostały 2 rodzaje baterii, co było w tym wypadku dobrym rozwiązaniem gdyż w znacznym stopniu mało kalibrowe fajerwerki zostały przysłonięte przez okoliczne drzewa. W pokazie można było zobaczyć takie efekty jak Red Peony, Green Chrysantemium. Bardzo ładny akcent miały bomby typu Red Peony /w Palm Core oraz Multicolor Peony /w Palm Core. Finał, w tradycyjny już sposób, zaplanowany był w kolorze złotym. W tym pokazie firmy Goldregen dało się zauważyć większe zróżnicowanie efektów i dobrą dynamikę.
29.08.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Powiślański Turniej Gmin w Ryjewie
Data: 31.07.2011
Miejsce: Ryjewo
Wykonawca: Top10 fajerwerkimarket.pl
Długość pokazu: ponad 8min.
Okazja: Powiślański Turniej Gmin
Film: YouTube
Miejsce: Ryjewo
Wykonawca: Top10 fajerwerkimarket.pl
Długość pokazu: ponad 8min.
Okazja: Powiślański Turniej Gmin
Film: YouTube
05.08.2011
IV Festiwal Sztuk Pirotechnicznych Ogień i Woda w Ełku - 15,16.07.2011
Cztery lata temu po raz pierwszy można było usłyszeć o interesująco brzmiącej imprezie Ogień i Woda. Już pierwsza edycja zapowiadała się całkiem ciekawie – do walki stanęły wtedy firmy takie jak Pretor, Hestia Baltic, Goldregen oraz Nakaja Art. Wszyscy zadawali sobie wtedy pytanie, czy festiwal ten na stałe wpisze się w kalendarz fanów widowisk pirotechnicznych, czy może podzieli los PyroMachiny, niedoszłego festiwalu w Gdyni czy Władców Ognia. Na szczęście w tym wypadku organizatorzy potrafili się dogadać i w dniach 15 oraz 16 lipca 2011 roku, nad jeziorem ełckim zapierające dech w piersiach spektakle oczarowywały publiczność 4 raz z rzędu. Imprezy takie jak ta, dają powód do radości, gdyż tego lata fajerwerki kradnące widzom uczucia były prezentowane przez aż 5 firm (największa ilość uczestników w tym roku). Ełcki Ogień & Woda powoli staje się wiodącym festiwalem pirotechniki widowiskowej w Polsce. Dziękując organizatorom za wysiłek włożony w dopięcie na ostatni guzik tego święta wszystkich spragnionych ognia na niebie, pozostaje mieć nadzieję, że już za rok na miejską lażę przyjdzie jeszcze większy tłum i będzie mógł oglądać jeszcze większe pokazy.
Efekt:
Od dzisiaj nazwę firmy – EFEKT oraz określenie perfekcja można używać zamiennie, gdyż właśnie perfekcja to pierwsze co przyszło mi na myśl tuż po obejrzeniu tego spektaklu. Od pierwszego do ostatniego wystrzału widać było, że scenariusz został przygotowany z niebywałą pieczołowitością i dbałością o szczegóły. Nie ma co ukrywać, że Ełk był swego rodzaju oknem z widokiem na większe realizacje niż te, spotykane w południowo-wschodniej Polsce. Należy liczyć na to, że pokazanie się szerzej publiczności przyciągnie uwagę organizatorów większych imprez do firmy z Chełma, gdyż poziom zaprezentowanego pokazu był niesamowicie wysoki. Nie często w Polsce można widywać sekwencje opierające się na 9 punktach, w czasie trwania których odpalonych zostaje 96 pojedynczych komet w zaledwie 10 sekund. Przez ponad 8 minut widzowie byli zaskakiwani kolejnymi porcjami singli i min, które w niesamowicie efektowny sposób współgrały z podkładem muzycznym. Gdy ku swojemu wybuchowemu przeznaczeniu zaczęły się wznosić flagowe 6" Efektu - Blue Peony w wariantach Dragon Eggs Pistil i Chrys Cracker Coconut, obok eksplozji słyszeć można było zachwyt widzów, podsycany przez kolejne części pokazu, czyli chmury crackingu i złotego, brokatowego opadu. Po tegorocznym Ogniu & Wodzie marzeniem każdego, kto respektuje piękno podniebnej magii powinna być możliwość obejrzenia kolejnych, tak okazałych realizacji firmy Efekt z Chełma.
Nakaja Art:
Po niezmiernie zacnym występie krakowskiej firmy w Ustce, apetyt na coś równie dobrego był bardzo duży. Niestety nie wszystko poszło tak jak powinno i miejscami na pokazie odczuwało się stagnację – mam na myśli min. część z samymi wulkanami. Owszem, byłoby to efektowne, ale na mniejszych pokazach z mniejszą widownią. Można domniemywać, że czarne niebo miało być wypełnione tym materiałem, który nie wypalił przez wadliwe działanie systemu FireMaster. Kolejny raz rzucił on kłody pod nogi pirotechników Nakaji. Przedstawiony program byłby o wiele bardziej interesujący, gdyby włoski sprzęt sprawował się tak jak powinien. W przeciwieństwie do pokazu z Ustki, tym razem dominował materiał chiński firm Jorge i Triplex. Dół pokazu stanowiły kostki pionowe ustawione pod różnymi kątami, z kilkoma wstawkami z min – całkiem miłe dla oka i ucha były te, o efektach srebrnych wirów przechodzących w huk i brokatu z red strobo pistil. Warte uwagi były też Jorgowskie one-rowy o efekcie czerwonych kul przechodzących w saluty. Finał upłynął pod znakiem migoczących koron z cracklingowym pistilem strzelanych z 5 pozycji jednocześnie. Ostatnim akordem było 5 sztuk tych ładunków, wzbogaconych o złote wachlarze u dołu.
(awaria kamery, a w związku z tym brak filmu – pokaz do wyszukania w serwisie YouTube)
Grom-Zbig:
Na Groma można liczyć zawsze – gdzie się pojawi, tam zawsze widzowie muszą być przygotowani na dobre widowisko. Nie inaczej było w tym roku. Ełk miał być swego rodzaju rewanżem za występ w Ustce, kiedy to pogoda i fakt, że materiały przeleżały całą noc w mokrym piasku sprawił, że pokaz nie był z rodzaju tych, do których się przyzwyczailiśmy mówiąc o Gromie. Ten sam podkład muzyczny i lekko zmieniony scenariusz tutaj wypadł znakomicie. O niebo lepiej, niż dwa tygodnie wcześniej. Dominacja materiałów europejskich dała się odczuć tuż po starcie programu, fundując wszystkim prawdziwy raj dla oczu. Od zawsze wiadomo, że wraz z ceną produktów włoskich czy hiszpańskich, w parze idzie ich jakość, co w Ełku dało się zauważyć. Nie tylko same materiały, ale i sposób ich wystrzelenia, a więc zastosowane układy, kompozycje i synchronizacja budziły respekt. Szczególnie widowiskowy był wstęp do drugiej części „I love rock ’n roll”, złożony z min i singli, które dograne co do setnych sekundy stworzyły wspaniałą kompozycję. Jury z pewnością przyznało dodatkowe punkty za baterie wodne, które strzelając z jeziora znacznie poszerzyły kompozycję. Ścisły finał został podzielony na dwie części: pierwszą z nich stanowiły bomby firmy Igual, których pył zostając na niebie przez długi czas pokazywał jakość tego typu ładunków i wyjaśniał różnice w cenie w porównaniu do produktów chińskich. Ostatnie strzały pokryły niebo stroboskopami oraz złotem.
Surex:
Najbardziej utytułowana firma w Polsce oraz jedna z najbardziej cenionych na światowych festiwalach firm w Europie swój występ rozpoczęła jako trzecia. Przedstawiony został układ znany z festiwalu Open’er, którego podkład składał się z utworów wykonawców muzyki elektronicznej oraz alternatywnej. Wersja na Ogień i Wodę została wzbogacona o utwór Hurricane. Każdy motyw muzyczny oznaczał kompletnie inną kompozycję oraz inny rodzaj efektów. Widzowie mieli zafundowaną swego rodzaju podróż przez kolejne efekty pirotechniczne, których bogactwo w tym pokazie było bardzo duże. Widać było, że scenariusz został opracowany przez osobę z dużym doświadczeniem, bo trudno byłoby zastosować materiał jeszcze bardziej pasujący do tej muzyki. Miejscami zauważalna była różnica w budżecie pomiędzy Ełkiem, a festiwalami zagranicznymi, gdyż niekiedy na niebie wybuchały jedynie po dwie, trzy bombki. Było też kilka tak zwanych „momentów”, nadających niepowtarzalności, do których zaliczyłem np. falę składającą się z 50 pocisków time rain w 1,40 min., wykończenie minami utworu Scorpionsów oraz rozpoczęcie przedostatniego kawałka, autorstwa The Chemical Brothers bombami, które budowały swego rodzaju piramidę i perfekcyjnie wpisywały się w motyw tej piosenki. Tym razem część finałowa upłynęła tradycyjnie pod znakiem brokatowych koron. Bardzo ciekawym zakończeniem była salwa z salutami, które wybuchły razem z efektem dźwiękowym grzmotu. Cały pokaz można podsumować dwoma epitetami: kolorowo i pomysłowo.
Goldregen:
Już rok temu, prezydent miasta zapowiedział, że 3-krotni laureaci Grand Prix Ełckich Błyskawic pojawią się również za rok – tym razem w roli mistrzów. Tak też się stało i o godzinie 1:30 w nocy, już po ogłoszeniu wyników dla najwytrwalszych widzów zaprezentowany został pokaz firmy Goldregen. 4-minutowa ekspozycja była dobrym zwieńczeniem 2-dniowych zmagań polskich ekip. Zastosowany podkład, którego rolę pełnił utwór Within Temtation – Mother Earth nadawał całości wyjątkowego klimatu tajemniczości, rozświetlanego przez pirotechników Goldregena. Złote komety, złote wachlarze, złote korony, chryzantemy i wierzby, a więc charakter tej firmy został w 100 % oddany. Z ciekawszych efektów można wymienić rozpryski z gwiazdkami typu tiger tail oraz migoczące na pomarańczowo komety, które przypadły mi do gustu. Doskonałą kompozycję stworzyło 5 V-ek złożonych ze srebrnych, migoczących rzymskich ogni, którą dopełniały bomby red Strobo – był to przedsmak finału, przeprowadzonego w złotej tonacji. Widowisko zostało zakończone w pięknym stylu, a mianowicie bombami typu salute.
Oprócz tego teatry ognia, występy teatrów plenerowych, multimedialne fontanny oraz pokaz lotniczo-pirotechniczny:
Dwa dni wspaniałej imprezy plenerowej, która swym poziomem wyznacza nową jakość w polskiej pirotechnice, rozwija ją oraz motywuje polskie firmy do rozwoju. Organizatorom, a w szczególności koordynatorowi od strony pirotechnicznej wydarzenia – Pani Małgorzacie Guzowskiej, właścicielce firmy RG Lider jeszcze raz należą się ogromne brawa. Oby przyszły rok był równie udany, a budżet jeszcze większy!
Efekt:
Od dzisiaj nazwę firmy – EFEKT oraz określenie perfekcja można używać zamiennie, gdyż właśnie perfekcja to pierwsze co przyszło mi na myśl tuż po obejrzeniu tego spektaklu. Od pierwszego do ostatniego wystrzału widać było, że scenariusz został przygotowany z niebywałą pieczołowitością i dbałością o szczegóły. Nie ma co ukrywać, że Ełk był swego rodzaju oknem z widokiem na większe realizacje niż te, spotykane w południowo-wschodniej Polsce. Należy liczyć na to, że pokazanie się szerzej publiczności przyciągnie uwagę organizatorów większych imprez do firmy z Chełma, gdyż poziom zaprezentowanego pokazu był niesamowicie wysoki. Nie często w Polsce można widywać sekwencje opierające się na 9 punktach, w czasie trwania których odpalonych zostaje 96 pojedynczych komet w zaledwie 10 sekund. Przez ponad 8 minut widzowie byli zaskakiwani kolejnymi porcjami singli i min, które w niesamowicie efektowny sposób współgrały z podkładem muzycznym. Gdy ku swojemu wybuchowemu przeznaczeniu zaczęły się wznosić flagowe 6" Efektu - Blue Peony w wariantach Dragon Eggs Pistil i Chrys Cracker Coconut, obok eksplozji słyszeć można było zachwyt widzów, podsycany przez kolejne części pokazu, czyli chmury crackingu i złotego, brokatowego opadu. Po tegorocznym Ogniu & Wodzie marzeniem każdego, kto respektuje piękno podniebnej magii powinna być możliwość obejrzenia kolejnych, tak okazałych realizacji firmy Efekt z Chełma.
Nakaja Art:
Po niezmiernie zacnym występie krakowskiej firmy w Ustce, apetyt na coś równie dobrego był bardzo duży. Niestety nie wszystko poszło tak jak powinno i miejscami na pokazie odczuwało się stagnację – mam na myśli min. część z samymi wulkanami. Owszem, byłoby to efektowne, ale na mniejszych pokazach z mniejszą widownią. Można domniemywać, że czarne niebo miało być wypełnione tym materiałem, który nie wypalił przez wadliwe działanie systemu FireMaster. Kolejny raz rzucił on kłody pod nogi pirotechników Nakaji. Przedstawiony program byłby o wiele bardziej interesujący, gdyby włoski sprzęt sprawował się tak jak powinien. W przeciwieństwie do pokazu z Ustki, tym razem dominował materiał chiński firm Jorge i Triplex. Dół pokazu stanowiły kostki pionowe ustawione pod różnymi kątami, z kilkoma wstawkami z min – całkiem miłe dla oka i ucha były te, o efektach srebrnych wirów przechodzących w huk i brokatu z red strobo pistil. Warte uwagi były też Jorgowskie one-rowy o efekcie czerwonych kul przechodzących w saluty. Finał upłynął pod znakiem migoczących koron z cracklingowym pistilem strzelanych z 5 pozycji jednocześnie. Ostatnim akordem było 5 sztuk tych ładunków, wzbogaconych o złote wachlarze u dołu.
(awaria kamery, a w związku z tym brak filmu – pokaz do wyszukania w serwisie YouTube)
Grom-Zbig:
Na Groma można liczyć zawsze – gdzie się pojawi, tam zawsze widzowie muszą być przygotowani na dobre widowisko. Nie inaczej było w tym roku. Ełk miał być swego rodzaju rewanżem za występ w Ustce, kiedy to pogoda i fakt, że materiały przeleżały całą noc w mokrym piasku sprawił, że pokaz nie był z rodzaju tych, do których się przyzwyczailiśmy mówiąc o Gromie. Ten sam podkład muzyczny i lekko zmieniony scenariusz tutaj wypadł znakomicie. O niebo lepiej, niż dwa tygodnie wcześniej. Dominacja materiałów europejskich dała się odczuć tuż po starcie programu, fundując wszystkim prawdziwy raj dla oczu. Od zawsze wiadomo, że wraz z ceną produktów włoskich czy hiszpańskich, w parze idzie ich jakość, co w Ełku dało się zauważyć. Nie tylko same materiały, ale i sposób ich wystrzelenia, a więc zastosowane układy, kompozycje i synchronizacja budziły respekt. Szczególnie widowiskowy był wstęp do drugiej części „I love rock ’n roll”, złożony z min i singli, które dograne co do setnych sekundy stworzyły wspaniałą kompozycję. Jury z pewnością przyznało dodatkowe punkty za baterie wodne, które strzelając z jeziora znacznie poszerzyły kompozycję. Ścisły finał został podzielony na dwie części: pierwszą z nich stanowiły bomby firmy Igual, których pył zostając na niebie przez długi czas pokazywał jakość tego typu ładunków i wyjaśniał różnice w cenie w porównaniu do produktów chińskich. Ostatnie strzały pokryły niebo stroboskopami oraz złotem.
Surex:
Najbardziej utytułowana firma w Polsce oraz jedna z najbardziej cenionych na światowych festiwalach firm w Europie swój występ rozpoczęła jako trzecia. Przedstawiony został układ znany z festiwalu Open’er, którego podkład składał się z utworów wykonawców muzyki elektronicznej oraz alternatywnej. Wersja na Ogień i Wodę została wzbogacona o utwór Hurricane. Każdy motyw muzyczny oznaczał kompletnie inną kompozycję oraz inny rodzaj efektów. Widzowie mieli zafundowaną swego rodzaju podróż przez kolejne efekty pirotechniczne, których bogactwo w tym pokazie było bardzo duże. Widać było, że scenariusz został opracowany przez osobę z dużym doświadczeniem, bo trudno byłoby zastosować materiał jeszcze bardziej pasujący do tej muzyki. Miejscami zauważalna była różnica w budżecie pomiędzy Ełkiem, a festiwalami zagranicznymi, gdyż niekiedy na niebie wybuchały jedynie po dwie, trzy bombki. Było też kilka tak zwanych „momentów”, nadających niepowtarzalności, do których zaliczyłem np. falę składającą się z 50 pocisków time rain w 1,40 min., wykończenie minami utworu Scorpionsów oraz rozpoczęcie przedostatniego kawałka, autorstwa The Chemical Brothers bombami, które budowały swego rodzaju piramidę i perfekcyjnie wpisywały się w motyw tej piosenki. Tym razem część finałowa upłynęła tradycyjnie pod znakiem brokatowych koron. Bardzo ciekawym zakończeniem była salwa z salutami, które wybuchły razem z efektem dźwiękowym grzmotu. Cały pokaz można podsumować dwoma epitetami: kolorowo i pomysłowo.
Goldregen:
Już rok temu, prezydent miasta zapowiedział, że 3-krotni laureaci Grand Prix Ełckich Błyskawic pojawią się również za rok – tym razem w roli mistrzów. Tak też się stało i o godzinie 1:30 w nocy, już po ogłoszeniu wyników dla najwytrwalszych widzów zaprezentowany został pokaz firmy Goldregen. 4-minutowa ekspozycja była dobrym zwieńczeniem 2-dniowych zmagań polskich ekip. Zastosowany podkład, którego rolę pełnił utwór Within Temtation – Mother Earth nadawał całości wyjątkowego klimatu tajemniczości, rozświetlanego przez pirotechników Goldregena. Złote komety, złote wachlarze, złote korony, chryzantemy i wierzby, a więc charakter tej firmy został w 100 % oddany. Z ciekawszych efektów można wymienić rozpryski z gwiazdkami typu tiger tail oraz migoczące na pomarańczowo komety, które przypadły mi do gustu. Doskonałą kompozycję stworzyło 5 V-ek złożonych ze srebrnych, migoczących rzymskich ogni, którą dopełniały bomby red Strobo – był to przedsmak finału, przeprowadzonego w złotej tonacji. Widowisko zostało zakończone w pięknym stylu, a mianowicie bombami typu salute.
Oprócz tego teatry ognia, występy teatrów plenerowych, multimedialne fontanny oraz pokaz lotniczo-pirotechniczny:
Dwa dni wspaniałej imprezy plenerowej, która swym poziomem wyznacza nową jakość w polskiej pirotechnice, rozwija ją oraz motywuje polskie firmy do rozwoju. Organizatorom, a w szczególności koordynatorowi od strony pirotechnicznej wydarzenia – Pani Małgorzacie Guzowskiej, właścicielce firmy RG Lider jeszcze raz należą się ogromne brawa. Oby przyszły rok był równie udany, a budżet jeszcze większy!
28.07.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - JetSki Race 2011 w Gdańsku
Data: 16.07.2011
Miejsce: Molo, Gdańsk-Brzeźno
Wykonawca: Wulkan Fajerwerki z Pruszcza Gdańskiego
Długość pokazu: ponad 6min.
Okazja: JetSki Race 2011
Zdjęcia: Link





Film: YouTube
Komentarz:
W połowie lipca miałem okazję poznać zupełnie nowy rejon pirotechniczny polski, a mianowicie wybrzeże. Po raz pierwszy oglądałem w akcji firmę Wulkan Fajerwerki z Pruszcza Gdańskiego. Budżet stał na dość wysokim poziomie co przekładało się na to, co widzieliśmy na niebie - ponad 6-minutowy pokaz z wykorzystaniem około 500 bomb, kilkunastoma bateriami, singlami i rzymami do dobrze dobranej muzyki. Wszystko dodatkowo dopełniała piękna pogoda i sceneria morza wraz z gdańskim molem.
Pokaz rozpoczął się od dwóch bomb blue peony w/ kamuro pistil, po nich mogliśmy oglądać bardzo różnorodną gamę efektów, z których zdecydowanie dominowały blue peony (blue peony with silve palm core), red peony, purple willow with crackling core, purple peony with silver palm core czy brocade w/ green pistil. Oczywiście nie zabrakło także efektów typu crossette czy cycas. Dół pokazu stanowiły wyrzutnie firm Triplex oraz Jorge (m.in bardzo widowiskową pozycją był one row JW1020). Szczególnie interesującym oraz nietypowym momentem były bomby wodne. Pomimo faktu, że odpaliły tylko 2 spośród 5, to i tak był to bardzo ciekawy moment. Podczas części finałowej, widzowie mogli oglądać dużą ilość bomb wysokiego kalibru. Nie pozostawiało to złudzeń, że mamy do czynienia z zakończeniem pokazu.
Podsumowując: pokaz nie należał do najmniejszych i był miłą odmianą dla widowisk do których przywykłem, a publiczność nie została zawiedziona.
Miejsce: Molo, Gdańsk-Brzeźno
Wykonawca: Wulkan Fajerwerki z Pruszcza Gdańskiego
Długość pokazu: ponad 6min.
Okazja: JetSki Race 2011
Zdjęcia: Link





Film: YouTube
Komentarz:
W połowie lipca miałem okazję poznać zupełnie nowy rejon pirotechniczny polski, a mianowicie wybrzeże. Po raz pierwszy oglądałem w akcji firmę Wulkan Fajerwerki z Pruszcza Gdańskiego. Budżet stał na dość wysokim poziomie co przekładało się na to, co widzieliśmy na niebie - ponad 6-minutowy pokaz z wykorzystaniem około 500 bomb, kilkunastoma bateriami, singlami i rzymami do dobrze dobranej muzyki. Wszystko dodatkowo dopełniała piękna pogoda i sceneria morza wraz z gdańskim molem.
Pokaz rozpoczął się od dwóch bomb blue peony w/ kamuro pistil, po nich mogliśmy oglądać bardzo różnorodną gamę efektów, z których zdecydowanie dominowały blue peony (blue peony with silve palm core), red peony, purple willow with crackling core, purple peony with silver palm core czy brocade w/ green pistil. Oczywiście nie zabrakło także efektów typu crossette czy cycas. Dół pokazu stanowiły wyrzutnie firm Triplex oraz Jorge (m.in bardzo widowiskową pozycją był one row JW1020). Szczególnie interesującym oraz nietypowym momentem były bomby wodne. Pomimo faktu, że odpaliły tylko 2 spośród 5, to i tak był to bardzo ciekawy moment. Podczas części finałowej, widzowie mogli oglądać dużą ilość bomb wysokiego kalibru. Nie pozostawiało to złudzeń, że mamy do czynienia z zakończeniem pokazu.
Podsumowując: pokaz nie należał do najmniejszych i był miłą odmianą dla widowisk do których przywykłem, a publiczność nie została zawiedziona.
14.07.2011
II Festiwal Ogień i Woda w Nysie - Podsumowanie
Druga edycja festiwalu Ogień i Woda w Nysie w stosunku do edycji pierwszej, upłynęła pod znakiem bardzo dużego postępu. Wszystkie z zaproszonych firm: Efekt, FireShow oraz S-Piro stanęły na wysokości zadania i przygotowały profesjonalne i ciekawe widowiska. Pochwały kieruję również w stronę natury, gdyż zarówno sceneria jak i pogoda jedynie dodawały piękna fajerwerkom. Blask odbijających się w jeziorze Nyskim sztucznych ogni był niezwykle urokliwy, a rozświetlana przez wybuchy plaża, malownicza. Montaż materiałów pirotechnicznych odbywał się na trzech barkach, o długości 2 x 30 metrów oraz 1 x 23 metry. Wszystkie firmy uwijały się w pocie czoła od samego rana, dbając o to, żeby wszystko wystrzeliło zgodnie z zamysłem autorów scenariuszy. Bezchmurne niebo nie ułatwiało w pełni pracy – słońce przygrzewało niesamowicie, a sam do tej pory odczuwam tego skutki.
Efekt:
Kilka minut po 22, odholowana została pierwsza barka, na której rozstawiony był sprzęt firmy Efekt. Tym razem, scenariusz zupełnie różnił się od tych, prezentowanych na wcześniejszych pokazach. Nowe układy, część nowej galanterii oraz nowy system odpalający – Galaxis, który niestety pokrzyżował nam trochę plany. Gdyby nie przesunięcia w czasie poszczególnych elementów, widowisko byłoby jeszcze bardziej efektowne, gdyż dobra synchronizacja zawsze wywołuje zachwyt u oglądających. Był to jedyny pokaz, z bateriami wodnymi – 1,5" czerwone crossety w połączeniu z bombami zakrywały ogromny obszar na niebie, tworząc bardzo ładną i oryginalną kompozycję. Całość była bardzo zróżnicowana kolorystycznie. Na niebie pojawiały się przeróżne efekty w przeróżnych układach. Do podziwiania było kilka tak zwanych asów, czyli bomb Silver Tail Wave To Green To Red w/Pistil. Tradycyjnie, finał stanowiły złote bomby o kal. 150 mm z kometowymi FAN-kami u dołu.
FireShow:
Jako druga zaprezentowała się firma z Lubania – FireShow. W tym wypadku system FireMaster zadziałał bezbłędnie, co zaowocowało bardzo przyjemną dla oka synchronizacją. Dół pokazu stanowiły dobrze dobrane kostki firmy Kometa. Poza pionowymi tortami było kilka FAN-ek – rozpryskowych oraz stricte pokazowych, kometowych Z oraz C shape. Nie zabrakło też min. Te, strzelone na początku podkładu Carmina Burana przywoływały na myśl pokazy południowo-europejskie. Dobrym rozwiązaniem były strzelane w basowych momentach podkładu muzycznego saluty. Najlepszym produktem pokazu wg mnie były dwie V-ki o efekcie cracklingowych chryzantem z niebieskimi minami. Pod koniec oprócz wybuchających bomb, taflę jeziora rozświetliły pomarańczowe punkty świetlne, które stały się już znakiem rozpoznawczym firmy FireShow. Opadający po spektaklu złoty pył zachwycał jeszcze publiczność przez dłuższą chwilę.
S-Piro:
Już w trakcie przygotowań widać było, że pokaz S-Piro będzie najbardziej obfity w materiał. W parze z ilością szła jakość. Niektóre bomby były cylindryczne, niektóre produkcji hiszpańskiej (Igual). Druga część pokazu upłynęła pod znakiem komet i min i wachlarzy. Zgranie z muzyką wywierało na oglądających duże wrażenie. Zgrane w czasie były również bomby, a to za sprawą stosowania zasady przypinania jednego zapłonu na jedną pozycję. Rozwiązanie to jest bardzo efektowne, jednakże oznacza dużą ilość czasu włożonego w przygotowania. Trzecia część rozpoczęła się wypełnieniem dołu oraz góry ekspozycji opadającymi liśćmi w kolorze zielonym oraz czerwonym. Oprócz tego prezentowane były efekty crossette oraz strobo. Finał przywołał wprawnym widzom sylwestra 2002, gdyż to właśnie ten utwór był wykorzystany, podczas witania 2003 roku w Warszawie. Kanonadę ładunków wysokokalibrowych wzbogacały od czasu do czasu wachlarze złożone z komet. Ostatnia salwa to ogromna jak na Nyskie warunki ilość bomb o złotym opadzie. Najefektowniejszą pozycją w całym widowisku była wg mnie 4" bomba produkcji hiszpańskiej Gold Trunk with Blue Explosion.
Niezwykle miłym akcentem był finałowy pokaz baterii wodnych, wykonany przez firmę Event Pirotechnika z Katowic.
Efekt:
Kilka minut po 22, odholowana została pierwsza barka, na której rozstawiony był sprzęt firmy Efekt. Tym razem, scenariusz zupełnie różnił się od tych, prezentowanych na wcześniejszych pokazach. Nowe układy, część nowej galanterii oraz nowy system odpalający – Galaxis, który niestety pokrzyżował nam trochę plany. Gdyby nie przesunięcia w czasie poszczególnych elementów, widowisko byłoby jeszcze bardziej efektowne, gdyż dobra synchronizacja zawsze wywołuje zachwyt u oglądających. Był to jedyny pokaz, z bateriami wodnymi – 1,5" czerwone crossety w połączeniu z bombami zakrywały ogromny obszar na niebie, tworząc bardzo ładną i oryginalną kompozycję. Całość była bardzo zróżnicowana kolorystycznie. Na niebie pojawiały się przeróżne efekty w przeróżnych układach. Do podziwiania było kilka tak zwanych asów, czyli bomb Silver Tail Wave To Green To Red w/Pistil. Tradycyjnie, finał stanowiły złote bomby o kal. 150 mm z kometowymi FAN-kami u dołu.
FireShow:
Jako druga zaprezentowała się firma z Lubania – FireShow. W tym wypadku system FireMaster zadziałał bezbłędnie, co zaowocowało bardzo przyjemną dla oka synchronizacją. Dół pokazu stanowiły dobrze dobrane kostki firmy Kometa. Poza pionowymi tortami było kilka FAN-ek – rozpryskowych oraz stricte pokazowych, kometowych Z oraz C shape. Nie zabrakło też min. Te, strzelone na początku podkładu Carmina Burana przywoływały na myśl pokazy południowo-europejskie. Dobrym rozwiązaniem były strzelane w basowych momentach podkładu muzycznego saluty. Najlepszym produktem pokazu wg mnie były dwie V-ki o efekcie cracklingowych chryzantem z niebieskimi minami. Pod koniec oprócz wybuchających bomb, taflę jeziora rozświetliły pomarańczowe punkty świetlne, które stały się już znakiem rozpoznawczym firmy FireShow. Opadający po spektaklu złoty pył zachwycał jeszcze publiczność przez dłuższą chwilę.
S-Piro:
Już w trakcie przygotowań widać było, że pokaz S-Piro będzie najbardziej obfity w materiał. W parze z ilością szła jakość. Niektóre bomby były cylindryczne, niektóre produkcji hiszpańskiej (Igual). Druga część pokazu upłynęła pod znakiem komet i min i wachlarzy. Zgranie z muzyką wywierało na oglądających duże wrażenie. Zgrane w czasie były również bomby, a to za sprawą stosowania zasady przypinania jednego zapłonu na jedną pozycję. Rozwiązanie to jest bardzo efektowne, jednakże oznacza dużą ilość czasu włożonego w przygotowania. Trzecia część rozpoczęła się wypełnieniem dołu oraz góry ekspozycji opadającymi liśćmi w kolorze zielonym oraz czerwonym. Oprócz tego prezentowane były efekty crossette oraz strobo. Finał przywołał wprawnym widzom sylwestra 2002, gdyż to właśnie ten utwór był wykorzystany, podczas witania 2003 roku w Warszawie. Kanonadę ładunków wysokokalibrowych wzbogacały od czasu do czasu wachlarze złożone z komet. Ostatnia salwa to ogromna jak na Nyskie warunki ilość bomb o złotym opadzie. Najefektowniejszą pozycją w całym widowisku była wg mnie 4" bomba produkcji hiszpańskiej Gold Trunk with Blue Explosion.
Niezwykle miłym akcentem był finałowy pokaz baterii wodnych, wykonany przez firmę Event Pirotechnika z Katowic.
14.07.2011
X Ustecki Festiwal Sztucznych Ogni - Podsumowanie
Dni 1 oraz 2 lipca 2011 w kalendarzach każdego fana pirotechniki, zapewne były podkreślone oraz oznaczone, jako 1 i 2 dzień X Usteckiego Festiwalu Sztucznych Ogni. FSO jest najdłużej utrzymującą się imprezą pirotechniczną w kraju, podczas trwania której widzowie oglądali ponad kilkadziesiąt mniej, lub bardziej, jednakże zawsze fascynujących pokazów sztucznych ogni. Niektóre firmy zaczynały swoje wybuchowe podboje właśnie tam, stając się dzisiaj prężnie działającymi przedsiębiorstwami. Oczekiwania wobec jubileuszowej edycji były więc bardzo duże – czy zostały zaspokojone? Każdy, kto chciał zobaczyć dużo wybuchów nie mógł narzekać, ale Ci, którzy mieli nadzieję na innowacyjny powiew świeżości na rynku trochę się zawiedli, ponieważ prezentowali się wielokrotni uczestnicy festiwalu, których styl zdążył już na dobre zapaść w pamięć wprawnym widzom. Humory wszystkim udanie popsuła pogoda, dzięki której wyczekiwanie na pokazy było miejscami bardziej męczące, niż odprężające. Wielkie słowa uznania oraz szacunku należą się więc wszystkim, którzy przygotowywali widowiska – precyzyjne złożenie pokazu w takiej aurze to duży wyczyn. Kończąc słowo wstępu, zapraszam do przeczytania recenzji oraz obejrzenia każdego ze strzelonych spektakli.
Dzień 1:
Click:
Ekipy firm Grom-Zbig oraz Click swoje dzieła musiały przygotowywać w wyjątkowo niesprzyjających warunkach, dlatego na wstępie duży plus dla nich za to, że tego samego dnia byli gotowi do odpału. Grom-Zbig postanowił przeczekać jeden dzień i spektakl przeprowadzić następnego dnia, natomiast Click strzelił 1 lipca. Ulewny deszcz występował nawet w trakcie trwania pokazu. Jeszcze nie zdarzyło mi się oglądać fajerwerków podczas takiego deszczu oraz wiatru, jednakże ani wilgoć, ani zimno nie były w stanie odebrać przyjemności z oglądania występu, a było co oglądać. Ilość wystrzelonego materiału była niezwykle duża, a większość wybranych efektów pochodziła z najwyższej półki. Efekty typu peony, polyp oraz crown miały długi opad dużą średnicę rozprysku. Przemieszczanie ich po niebie przez wiatr jeszcze potęgowało wrażenia towarzyszące wpatrywaniu się w nie. Zastosowany podkład muzyczny był nietuzinkowy – nie często słyszy się bowiem podczas oglądania sztucznych ogni takich wykonawców jak Kylie Minoque, czy Edwin Starr. Niekiedy podstawę pokazu stanowił dół, a akcentami podkreślającymi ścieżkę dźwiękową były bomby, a niekiedy było na odwrót – w każdym bądź razie zarówno spokojne, jak i dynamiczniejsze momenty w muzyce pokrywały się z tym, co się działo na niebie. Niektóre kostki były obdarzone bardzo fajnymi ładunkami, jak na przykład te w układzie Z z białymi crossetami, albo V z trzeszczącą chmurą oraz trzeszczącymi minami. Niewątpliwym gwoździem programu były bomby mozaikowe 200 mm, których rozprysk zajął ogromną część nieboskłonu. Osobiście byłbym zwolennikiem przeprowadzenia dwufazowego ścisłego finału polegającego na strzeleniu wszystkich ładunków występujących po 8” cylindrach jednocześnie, aby cała publiczność wiedziała, że to już nieodwołalny koniec, jednakże nie wiem, czy firma nie miała takiego zamiaru, a pogoda tego nie zepsuła. Epitety najlepiej określające ten pokaz to widowiskowo oraz nietuzinkowo.
Dzień 2:
Grom-Zbig:
Gromowi pogoda dała się we znaki jeszcze bardziej niż poprzedniej ekipie, gdyż pozostawione na całą noc na otwartej przestrzeni materiały zdążyły przemoknąć, a system zostać przykryty przez ogromną ilość piasku. Do procesu przygotowań doszła więc część przywracania pirotechniki do stanu używalności. Pierwsze shoty zdradziły, że pomimo braku akurat w tej chwili opadów, kondensacja dymu jest ogromnie niekorzystna i już na samym początku wytworzyło się sporo dymu. W około minutę po starcie, dół kompozycji był już za szarą zasłoną. Niestety pogoda obok kłopotów z odbiorem wzrokowym, sprawiła, że chyba nie wszystkie pozycje strzeliły dokładnie wtedy, kiedy miały to zrobić. Mogę sobie wyobrazić, z jak doskonałym widowiskiem miałbym do czynienia, gdyby nie tak beznadziejna aura. Pomimo tego, to co wyłaniało się zza obłoków dymu cechowało się wyjątkowo dobrą jakością. Dobór materiału jest mocną stroną Grom-Zbiga – większość bomb była produkcji włoskiej, a użyte chińskie torty były z kategorii najlepsze z najlepszych. Szybkie zetki, wyrzutnie salutowe pionowe i kątowe, różnokolorowe wachlarze oraz galanteria ze stajni PIRICO – to wszystko decydowało o żywych kolorach i powtarzalnym czasie działania poszczególnych produktów. Fani gitarowych brzmień mieli prawdziwą ucztę – pierwsze dwa kawałki były postawione właśnie pod rockową nutę. W pokazie znalazło się miejsce również na perełki, czyli kalibry 150 czy 200mm typu włoskiego. Słowa podsumowujące to widowisko to polot artystyczny oraz ekspresja.
Goldregen:
Spektakl firmy Goldregen zaczął się bardzo spokojną i wyważoną sekwencją z bateriami wodnymi, wprowadzającymi odpowiedni nastrój przed tym, co rozegrało się na niebie kilkadziesiąt sekund później. Wraz z gitarowym pociągnięciem w podkładzie kapeli Stratovarius, rozpostarły się brokatowe FAN-ki oraz brokatowe miny. Ogromne wrażenie wywarły na mnie cracklingowe zetki, które wybuchając w takt utworu "Destiny" wprowadziły w pokazie powiew dynamizmu, utrzymywany później przez bomby. W przeciągu następnych minut kilkakrotnie można było oglądać przeróżne baterie – kątowe, pionowe oraz ponownie wodne. Znalazło się też miejsce na dopracowane i przemyślane sekwencja z kometami oraz minami. Jak to zwykle bywa w realizacjach Goldregena, utrzymywano złotą tonację, z domieszkami kolorów czerwonego oraz zielonego. Dla fanów złota jest to zaleta, dla fanów różnorodności wada. Oczywiście były też i momenty ze zwolnioną akcją – mam tutaj na myśli część ze stroboskopami oraz bateriami wodnymi, które zostały bardzo dobrze wpasowane w power metalowy podkład. Dym ujmował trochę uroku brokatowym efektom, gdyż właśnie one wytwarzają go całkiem sporo. W związku z tym, finał wypadł mniej efektownie, niż gdyby był strzelony w bezchmurnych warunkach. Najlepiej opisać występ firmy Goldregen określeniami perfekcyjne przygotowanie techniczne (sztuką jest w takich warunkach przygotować tak dopracowane widowisko, w którym nie można się doczepić do żadnej strzelonej pozycji, gdyż ma się wrażenie, że wszystko strzeliło dokładnie wtedy, kiedy powinno) oraz zamiłowanie do złotych opadów (co wiąże się z nazwą firmy Goldregen – złoty opad).
Nakaja Art:
Szczerze powiedziawszy, gdybym nie znał programu festiwalu, to nie zgadłbym, że to widowisko przygotowała firma Nakaja Art. Postęp jaki się tutaj dokonał w stosunku do lat poprzednich jest niesamowity. Niespotykane wcześniej układy, wykorzystanie najszerszego planu, różnorodne efekty – to wszystko wyraża widowisko krakowskiej firmy. Gdyby pierwsza część podkładu muzycznego była bardziej zróżnicowana od drugiej, mielibyśmy do czynienia z pokazem prawie idealnym. Widać było, że zastosowane materiały były nieprzypadkowe – niektóre elementy były produkcji europejskiej. Osobiście najbardziej podobały mi się zgrane z muzyką single shoty i miny. Niektóre pomysły, takie jak złożona z 4" brokatowych min z czerwonymi strobo min fala i następujące po nich JW443, zapierały dech w piersiach. Swego rodzaju ciekawostką pirotechniczną było strzelenie 2 bomb typu pagoda. Ogromna szkoda, że tak duża część efektów w górze kompozycji została zasłonięta przez dym. Nie ma co się rozwodzić nad pokazem w recenzji, gdyż wszystko dobrze widać na filmie. Ten występ był jak dla mnie póki co największym zaskoczeniem oraz odkryciem tego roku.
Zdjęcia z festiwalu: Link




















Filmy podsumowujące:
Dzień 1:
Click:
Ekipy firm Grom-Zbig oraz Click swoje dzieła musiały przygotowywać w wyjątkowo niesprzyjających warunkach, dlatego na wstępie duży plus dla nich za to, że tego samego dnia byli gotowi do odpału. Grom-Zbig postanowił przeczekać jeden dzień i spektakl przeprowadzić następnego dnia, natomiast Click strzelił 1 lipca. Ulewny deszcz występował nawet w trakcie trwania pokazu. Jeszcze nie zdarzyło mi się oglądać fajerwerków podczas takiego deszczu oraz wiatru, jednakże ani wilgoć, ani zimno nie były w stanie odebrać przyjemności z oglądania występu, a było co oglądać. Ilość wystrzelonego materiału była niezwykle duża, a większość wybranych efektów pochodziła z najwyższej półki. Efekty typu peony, polyp oraz crown miały długi opad dużą średnicę rozprysku. Przemieszczanie ich po niebie przez wiatr jeszcze potęgowało wrażenia towarzyszące wpatrywaniu się w nie. Zastosowany podkład muzyczny był nietuzinkowy – nie często słyszy się bowiem podczas oglądania sztucznych ogni takich wykonawców jak Kylie Minoque, czy Edwin Starr. Niekiedy podstawę pokazu stanowił dół, a akcentami podkreślającymi ścieżkę dźwiękową były bomby, a niekiedy było na odwrót – w każdym bądź razie zarówno spokojne, jak i dynamiczniejsze momenty w muzyce pokrywały się z tym, co się działo na niebie. Niektóre kostki były obdarzone bardzo fajnymi ładunkami, jak na przykład te w układzie Z z białymi crossetami, albo V z trzeszczącą chmurą oraz trzeszczącymi minami. Niewątpliwym gwoździem programu były bomby mozaikowe 200 mm, których rozprysk zajął ogromną część nieboskłonu. Osobiście byłbym zwolennikiem przeprowadzenia dwufazowego ścisłego finału polegającego na strzeleniu wszystkich ładunków występujących po 8” cylindrach jednocześnie, aby cała publiczność wiedziała, że to już nieodwołalny koniec, jednakże nie wiem, czy firma nie miała takiego zamiaru, a pogoda tego nie zepsuła. Epitety najlepiej określające ten pokaz to widowiskowo oraz nietuzinkowo.
Dzień 2:
Grom-Zbig:
Gromowi pogoda dała się we znaki jeszcze bardziej niż poprzedniej ekipie, gdyż pozostawione na całą noc na otwartej przestrzeni materiały zdążyły przemoknąć, a system zostać przykryty przez ogromną ilość piasku. Do procesu przygotowań doszła więc część przywracania pirotechniki do stanu używalności. Pierwsze shoty zdradziły, że pomimo braku akurat w tej chwili opadów, kondensacja dymu jest ogromnie niekorzystna i już na samym początku wytworzyło się sporo dymu. W około minutę po starcie, dół kompozycji był już za szarą zasłoną. Niestety pogoda obok kłopotów z odbiorem wzrokowym, sprawiła, że chyba nie wszystkie pozycje strzeliły dokładnie wtedy, kiedy miały to zrobić. Mogę sobie wyobrazić, z jak doskonałym widowiskiem miałbym do czynienia, gdyby nie tak beznadziejna aura. Pomimo tego, to co wyłaniało się zza obłoków dymu cechowało się wyjątkowo dobrą jakością. Dobór materiału jest mocną stroną Grom-Zbiga – większość bomb była produkcji włoskiej, a użyte chińskie torty były z kategorii najlepsze z najlepszych. Szybkie zetki, wyrzutnie salutowe pionowe i kątowe, różnokolorowe wachlarze oraz galanteria ze stajni PIRICO – to wszystko decydowało o żywych kolorach i powtarzalnym czasie działania poszczególnych produktów. Fani gitarowych brzmień mieli prawdziwą ucztę – pierwsze dwa kawałki były postawione właśnie pod rockową nutę. W pokazie znalazło się miejsce również na perełki, czyli kalibry 150 czy 200mm typu włoskiego. Słowa podsumowujące to widowisko to polot artystyczny oraz ekspresja.
Goldregen:
Spektakl firmy Goldregen zaczął się bardzo spokojną i wyważoną sekwencją z bateriami wodnymi, wprowadzającymi odpowiedni nastrój przed tym, co rozegrało się na niebie kilkadziesiąt sekund później. Wraz z gitarowym pociągnięciem w podkładzie kapeli Stratovarius, rozpostarły się brokatowe FAN-ki oraz brokatowe miny. Ogromne wrażenie wywarły na mnie cracklingowe zetki, które wybuchając w takt utworu "Destiny" wprowadziły w pokazie powiew dynamizmu, utrzymywany później przez bomby. W przeciągu następnych minut kilkakrotnie można było oglądać przeróżne baterie – kątowe, pionowe oraz ponownie wodne. Znalazło się też miejsce na dopracowane i przemyślane sekwencja z kometami oraz minami. Jak to zwykle bywa w realizacjach Goldregena, utrzymywano złotą tonację, z domieszkami kolorów czerwonego oraz zielonego. Dla fanów złota jest to zaleta, dla fanów różnorodności wada. Oczywiście były też i momenty ze zwolnioną akcją – mam tutaj na myśli część ze stroboskopami oraz bateriami wodnymi, które zostały bardzo dobrze wpasowane w power metalowy podkład. Dym ujmował trochę uroku brokatowym efektom, gdyż właśnie one wytwarzają go całkiem sporo. W związku z tym, finał wypadł mniej efektownie, niż gdyby był strzelony w bezchmurnych warunkach. Najlepiej opisać występ firmy Goldregen określeniami perfekcyjne przygotowanie techniczne (sztuką jest w takich warunkach przygotować tak dopracowane widowisko, w którym nie można się doczepić do żadnej strzelonej pozycji, gdyż ma się wrażenie, że wszystko strzeliło dokładnie wtedy, kiedy powinno) oraz zamiłowanie do złotych opadów (co wiąże się z nazwą firmy Goldregen – złoty opad).
Nakaja Art:
Szczerze powiedziawszy, gdybym nie znał programu festiwalu, to nie zgadłbym, że to widowisko przygotowała firma Nakaja Art. Postęp jaki się tutaj dokonał w stosunku do lat poprzednich jest niesamowity. Niespotykane wcześniej układy, wykorzystanie najszerszego planu, różnorodne efekty – to wszystko wyraża widowisko krakowskiej firmy. Gdyby pierwsza część podkładu muzycznego była bardziej zróżnicowana od drugiej, mielibyśmy do czynienia z pokazem prawie idealnym. Widać było, że zastosowane materiały były nieprzypadkowe – niektóre elementy były produkcji europejskiej. Osobiście najbardziej podobały mi się zgrane z muzyką single shoty i miny. Niektóre pomysły, takie jak złożona z 4" brokatowych min z czerwonymi strobo min fala i następujące po nich JW443, zapierały dech w piersiach. Swego rodzaju ciekawostką pirotechniczną było strzelenie 2 bomb typu pagoda. Ogromna szkoda, że tak duża część efektów w górze kompozycji została zasłonięta przez dym. Nie ma co się rozwodzić nad pokazem w recenzji, gdyż wszystko dobrze widać na filmie. Ten występ był jak dla mnie póki co największym zaskoczeniem oraz odkryciem tego roku.
Zdjęcia z festiwalu: Link




















Filmy podsumowujące:
12.07.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Objęcie przez Polskę Prezydencji Radzie UE, Szczecin
Data: 30.06.2011
Miejsce: Wały Chrobrego w Szczecinie
Długość pokazów: pierwszy - 1:30min. Drugi - ponad 8min.
Wykonawca: Surex
Okazja: Objęcie przez Polskę Prezydencji Radzie UE
Zdjęcia: Link











Filmy autorstwa:
Komentarz:
Po 7 latach od wstąpienia do Wspólnoty Europejskiej, przeszedł czas, aby Polska objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Wydarzenie to było obchodzone w całym kraju w nocy z 30 czerwca na 1 oraz 2 lipca. W wielu miastach świętowanie wzbogaciły fajerwerki. Jednym z tych miast, był Szczecin, w którym na Wałach Chrobrego odbyła się ogromna impreza plenerowa pt. "Polska przewodzi, Szczecin gra". Za oprawę pirotechniczną odpowiadała firma Surex z Bielska-Białej. Gdy zegary wybiły godzinę 24, z głośników popłynęła melodia "Ody do radości", a w niebo wystrzeliły sztuczne ognie. Półtora minutowe intro było utrzymane w kolorach przewodnich Unii Europejskiej – niebieskim i żółtym. Pomimo swojej długości, zwieńczone było bardzo efektownym finiszem. Pierwszy pokaz był zaledwie wstępem do tego, co wydarzyło się 50 minut później. Tuż po tym, jak zakończyła się transmisja wydarzenia w TVP2, na barkach przycumowanych na Odrze rozbłysły zielone punkty świetlne. Spokojny takt podkładu muzycznego był wzbogacany przez mieniące się komety. Tuż po nich, użyte zostały niebieskie rzymy wraz z bombami w tejże barwie. Publiczność obserwować mogła oprócz zwykłych peonii efekty polipów, palm, firefly, strobo waterfall. Całość była bardzo dobrze osadzona w muzyce, którą od czasu do czasu podkreślały one rowy, miny i single shoty. Były momenty bardziej dynamiczne oraz bardziej spokojne, jak chociażby ten, w którym z barek strzelały zielone baterie rzymskie, które ustawione zarówno w pionie, jak i pod kątem w stosunku do tafli wody, tworzyły bardzo ładną kompozycję. Ostatnia część spektaklu obfitowała oprócz pirotechniki chińskiej, w produkty z włoskich fabryk. Różnica w działaniu obydwu typów sztucznych ogni była znacząca. Ostatnia minuta scenariusza opartego o utwór E.S. Posthumus, była niezwykle intensywna i widowiskowa. Zielone, a następnie czerwone peonie z reportami i salutami były oszałamiające! Finałowa dawka złotych opadów oraz brokatu to po prostu poezja na niebie, która z pewnością zachwyciła każdą osobę, znajdującą się na Wałach Chrobrego w Szczecinie. Rozmiary tej realizacji były bardzo duże. Trudno się jednak temu dziwić, gdyż okazja ku temu była wyjątkowo znamienita.
Miejsce: Wały Chrobrego w Szczecinie
Długość pokazów: pierwszy - 1:30min. Drugi - ponad 8min.
Wykonawca: Surex
Okazja: Objęcie przez Polskę Prezydencji Radzie UE
Zdjęcia: Link











Filmy autorstwa:
- Piotra: Pokaz Pierwszy - Pokaz Drugi
- Pawła: Pokaz Pierwszy - Pokaz Drugi
Komentarz:
Po 7 latach od wstąpienia do Wspólnoty Europejskiej, przeszedł czas, aby Polska objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Wydarzenie to było obchodzone w całym kraju w nocy z 30 czerwca na 1 oraz 2 lipca. W wielu miastach świętowanie wzbogaciły fajerwerki. Jednym z tych miast, był Szczecin, w którym na Wałach Chrobrego odbyła się ogromna impreza plenerowa pt. "Polska przewodzi, Szczecin gra". Za oprawę pirotechniczną odpowiadała firma Surex z Bielska-Białej. Gdy zegary wybiły godzinę 24, z głośników popłynęła melodia "Ody do radości", a w niebo wystrzeliły sztuczne ognie. Półtora minutowe intro było utrzymane w kolorach przewodnich Unii Europejskiej – niebieskim i żółtym. Pomimo swojej długości, zwieńczone było bardzo efektownym finiszem. Pierwszy pokaz był zaledwie wstępem do tego, co wydarzyło się 50 minut później. Tuż po tym, jak zakończyła się transmisja wydarzenia w TVP2, na barkach przycumowanych na Odrze rozbłysły zielone punkty świetlne. Spokojny takt podkładu muzycznego był wzbogacany przez mieniące się komety. Tuż po nich, użyte zostały niebieskie rzymy wraz z bombami w tejże barwie. Publiczność obserwować mogła oprócz zwykłych peonii efekty polipów, palm, firefly, strobo waterfall. Całość była bardzo dobrze osadzona w muzyce, którą od czasu do czasu podkreślały one rowy, miny i single shoty. Były momenty bardziej dynamiczne oraz bardziej spokojne, jak chociażby ten, w którym z barek strzelały zielone baterie rzymskie, które ustawione zarówno w pionie, jak i pod kątem w stosunku do tafli wody, tworzyły bardzo ładną kompozycję. Ostatnia część spektaklu obfitowała oprócz pirotechniki chińskiej, w produkty z włoskich fabryk. Różnica w działaniu obydwu typów sztucznych ogni była znacząca. Ostatnia minuta scenariusza opartego o utwór E.S. Posthumus, była niezwykle intensywna i widowiskowa. Zielone, a następnie czerwone peonie z reportami i salutami były oszałamiające! Finałowa dawka złotych opadów oraz brokatu to po prostu poezja na niebie, która z pewnością zachwyciła każdą osobę, znajdującą się na Wałach Chrobrego w Szczecinie. Rozmiary tej realizacji były bardzo duże. Trudno się jednak temu dziwić, gdyż okazja ku temu była wyjątkowo znamienita.
12.07.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Owocobranie w Elizówce
Data: 03.07.2011
Miejsce: rynek hurtowy, Elizówka pod Lublinem
Długość pokazu: około 6min.
Wykonawca: Efekt z Chełma
Okazja: Owocobranie
Film: YouTube
Komentarz:
Tym razem zamiast tradycyjnej recenzji oraz filmu z pokazu, proponuję obejrzenie czegoś zupełnie nowego, a mianowicie projektu Pyro Side View. Wiele osób zastanawia się, jak wygląda strefa pokazu pirotechnicznego podczas jego ekspozycji oraz jaki jest z niej widok. Wszystko to bardzo dobrze widać na poniższym filmie, który wykonałem podczas pokazu firmy Efekt na Owocobraniu 2011 na Elizówce. Odległość od nagłośnienia, brak statywu oraz jasne niebo sprawiły, że wykonanie typowego filmu nie byłoby tak atrakcyjne, jak ujęcie ze strefy.
Miejsce: rynek hurtowy, Elizówka pod Lublinem
Długość pokazu: około 6min.
Wykonawca: Efekt z Chełma
Okazja: Owocobranie
Film: YouTube
Komentarz:
Tym razem zamiast tradycyjnej recenzji oraz filmu z pokazu, proponuję obejrzenie czegoś zupełnie nowego, a mianowicie projektu Pyro Side View. Wiele osób zastanawia się, jak wygląda strefa pokazu pirotechnicznego podczas jego ekspozycji oraz jaki jest z niej widok. Wszystko to bardzo dobrze widać na poniższym filmie, który wykonałem podczas pokazu firmy Efekt na Owocobraniu 2011 na Elizówce. Odległość od nagłośnienia, brak statywu oraz jasne niebo sprawiły, że wykonanie typowego filmu nie byłoby tak atrakcyjne, jak ujęcie ze strefy.
07.07.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Dni Poniatowej "Poniato-Wianki"
Data: 26.06.2011
Miejsce: Boisko przy stawach
Długość pokazu: około 6:30min.
Wykonawca: Efekt z Chełma
Okazja: Dni Poniatowej "Poniato-Wianki"
Film: YouTube
Komentarz:
Weekend następujący po najkrótszej nocy w roku, jest doskonałą okazją do organizowania imprez, wpisujących się w tradycje Nocy Kupały. Po obejrzeniu sobotniego widowiska w Warszawie, do podziwiania zostały mi jeszcze jedne Wianki, tym razem w Poniatowej. Z racji braku porozumienia się władz tego miasta z położonym nieopodal Opolem Lubelskim, w odległości zaledwie 9 km odbyły się jednocześnie dwie duże imprezy plenerowe (obie zwieńczone fajerwerkami). Mieszkańcy okolicznych miejscowości musieli więc wybierać, gdzie się udać. Miejmy nadzieję, że ta niezręczna sytuacja nie będzie miała więcej miejsca, gdyż będąc uczestnikiem jednego wydarzenia, automatycznie trzeba było zrezygnować z tego drugiego. Tuż po godzinie 22, gdy ucichły dźwięki zespołu K.A.S-y Kasowskiego, konferansjer zapowiedział firmę Efekt, która lada moment rozpoczęła pokaz. Realizacja ta nie należała do wysokobudżetowych, jednakże miła atmosfera i urokliwe umiejscowienie strefy pomiędzy zbiornikami wodnymi sprawiło, że wszyscy zgromadzeni z przyjemnością obejrzeli pokaz. Największe wrażenie zarówno na mnie, jak i na całej publiczności (sądząc po okrzykach), wywarły dwie skośne V-ki z pomarańczowymi rzymskimi ogniami. Ciągnące za sobą gruby ogon pociski w przyjemny dla oka sposób rozświetliły okolicę. Bardzo ciekawa okazała się FAN-ka o efekcie Green strobe peony oraz trzeszczących min z różnokolorowymi gwiazdkami. Całość w efektowny sposób dopełniły dwie 5” bomby o długim, złotym opadzie.
Miejsce: Boisko przy stawach
Długość pokazu: około 6:30min.
Wykonawca: Efekt z Chełma
Okazja: Dni Poniatowej "Poniato-Wianki"
Film: YouTube
Komentarz:
Weekend następujący po najkrótszej nocy w roku, jest doskonałą okazją do organizowania imprez, wpisujących się w tradycje Nocy Kupały. Po obejrzeniu sobotniego widowiska w Warszawie, do podziwiania zostały mi jeszcze jedne Wianki, tym razem w Poniatowej. Z racji braku porozumienia się władz tego miasta z położonym nieopodal Opolem Lubelskim, w odległości zaledwie 9 km odbyły się jednocześnie dwie duże imprezy plenerowe (obie zwieńczone fajerwerkami). Mieszkańcy okolicznych miejscowości musieli więc wybierać, gdzie się udać. Miejmy nadzieję, że ta niezręczna sytuacja nie będzie miała więcej miejsca, gdyż będąc uczestnikiem jednego wydarzenia, automatycznie trzeba było zrezygnować z tego drugiego. Tuż po godzinie 22, gdy ucichły dźwięki zespołu K.A.S-y Kasowskiego, konferansjer zapowiedział firmę Efekt, która lada moment rozpoczęła pokaz. Realizacja ta nie należała do wysokobudżetowych, jednakże miła atmosfera i urokliwe umiejscowienie strefy pomiędzy zbiornikami wodnymi sprawiło, że wszyscy zgromadzeni z przyjemnością obejrzeli pokaz. Największe wrażenie zarówno na mnie, jak i na całej publiczności (sądząc po okrzykach), wywarły dwie skośne V-ki z pomarańczowymi rzymskimi ogniami. Ciągnące za sobą gruby ogon pociski w przyjemny dla oka sposób rozświetliły okolicę. Bardzo ciekawa okazała się FAN-ka o efekcie Green strobe peony oraz trzeszczących min z różnokolorowymi gwiazdkami. Całość w efektowny sposób dopełniły dwie 5” bomby o długim, złotym opadzie.
03.07.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Inauguracja Polskiej Prezydencji - Warszawa
Data: 01.07.2011
Miejsce: pl. Defilad w Warszawie
Długość pokazu: niecałe 9 minut
Wykonawca: Flash Art
Okazja: koncert "Tu Warszawa" inaugurujący Polską Prezydencję w Radzie UE
Film: YouTube
Komentarz:
Po tym pokazie można śmiało rzec, że czegoś takiego w Polsce do tej pory nie było! Flash Art - firma o światowej renomie, wykonująca zapierające dech w piersiach widowiska od Singapuru, Tajlandii i Chin, przez Oman, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie, po Rosję, Niemcy i Monako, tym razem zaprezentowała się w Warszawie. Prawie 9-minutowy spektakl pirotechniczny do utworu "Orawa" W. Kilara zaskoczył wszystkich. Ładunki odpalane z aż 5 poziomów Pałacu Kultury oraz z jego fasady sprawiły, że był on niemal cały ogarnięty fajerwerkami. Rzymskie ognie, single shoty i miny odpalane w rytm muzyki tworzyły przepiękny obraz.
Nie mogło zabraknąć również bomb, których wielkość efektów i rozpiętość była imponująca. Piorunujące wrażenie zrobiła na mnie scena zaraz po wyciszeniu, w której wraz z szybszym tempem muzyki ze środka najniższego poziomu wyłoniły się złote, mieniące komety rozchodzące się na boki, a na niebie eksplodowały czerwone peonie i złote chryzantemy. Po ok. 3 minutach pokazu mogliśmy zasmakować wielkiego finału. Nad Pałacem pojawiło się mnóstwo złotych koron w towarzystwie huku salutów oraz wachlarzy niebieskich komet. Po małym finale odpalone zostały stroboskopy i złote wodospady iskier, rozciągnięte po obu stronach PKiN. W połowie widowiska mogliśmy podziwiać wspaniałe sekwencje single shotów odpalanych pod kątami na różnych poziomach. Ten widok jest nie do opisania. Ostatnie półtorej minuty to już scena finałowa, która nie pozostawiła złudzeń, że byliśmy świadkami jednego z najlepszych pokazów sztucznych ogni jakie do tej pory mogliśmy oglądać nie tylko w Warszawie ale także w kraju. Ilość bomb, synchronizacja z muzyką oraz "taniec" single shotów po fasadzie Pałacu Kultury podkreślające jego bryłę - to wszystko sprawiło, że zakończenie było na miarę światowej firmy i widowiska na światowym poziomie. Każdy kto widział ten niezwykły spektakl pirotechniczny z grą świateł w towarzystwie genialnej muzyki polskiego kompozytora zapamięta inaugurację polskiej prezydencji na bardzo długo.
Miejsce: pl. Defilad w Warszawie
Długość pokazu: niecałe 9 minut
Wykonawca: Flash Art
Okazja: koncert "Tu Warszawa" inaugurujący Polską Prezydencję w Radzie UE
Film: YouTube
Komentarz:
Po tym pokazie można śmiało rzec, że czegoś takiego w Polsce do tej pory nie było! Flash Art - firma o światowej renomie, wykonująca zapierające dech w piersiach widowiska od Singapuru, Tajlandii i Chin, przez Oman, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie, po Rosję, Niemcy i Monako, tym razem zaprezentowała się w Warszawie. Prawie 9-minutowy spektakl pirotechniczny do utworu "Orawa" W. Kilara zaskoczył wszystkich. Ładunki odpalane z aż 5 poziomów Pałacu Kultury oraz z jego fasady sprawiły, że był on niemal cały ogarnięty fajerwerkami. Rzymskie ognie, single shoty i miny odpalane w rytm muzyki tworzyły przepiękny obraz.
Nie mogło zabraknąć również bomb, których wielkość efektów i rozpiętość była imponująca. Piorunujące wrażenie zrobiła na mnie scena zaraz po wyciszeniu, w której wraz z szybszym tempem muzyki ze środka najniższego poziomu wyłoniły się złote, mieniące komety rozchodzące się na boki, a na niebie eksplodowały czerwone peonie i złote chryzantemy. Po ok. 3 minutach pokazu mogliśmy zasmakować wielkiego finału. Nad Pałacem pojawiło się mnóstwo złotych koron w towarzystwie huku salutów oraz wachlarzy niebieskich komet. Po małym finale odpalone zostały stroboskopy i złote wodospady iskier, rozciągnięte po obu stronach PKiN. W połowie widowiska mogliśmy podziwiać wspaniałe sekwencje single shotów odpalanych pod kątami na różnych poziomach. Ten widok jest nie do opisania. Ostatnie półtorej minuty to już scena finałowa, która nie pozostawiła złudzeń, że byliśmy świadkami jednego z najlepszych pokazów sztucznych ogni jakie do tej pory mogliśmy oglądać nie tylko w Warszawie ale także w kraju. Ilość bomb, synchronizacja z muzyką oraz "taniec" single shotów po fasadzie Pałacu Kultury podkreślające jego bryłę - to wszystko sprawiło, że zakończenie było na miarę światowej firmy i widowiska na światowym poziomie. Każdy kto widział ten niezwykły spektakl pirotechniczny z grą świateł w towarzystwie genialnej muzyki polskiego kompozytora zapamięta inaugurację polskiej prezydencji na bardzo długo.
29.06.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Wianki Warszawskie 2011
Data: 25.06.2011
Miejsce: Warszawa, Wybrzeże Gdańskie
Długość pokazu: ponad 12 minut
Wykonawca: Goldregen
Okazja: Wianki 2011
Film: YouTube
Komentarz:
Po 2-letniej przerwie, warszawskie Wianki znowu zagościły na nadwiślańskich bulwarach. Brak pokazu w zeszłym roku tylko zaostrzył apetyty widzów na ogromne, jak to zwykle na Wiankach bywa, widowisko pirotechniczne. Tradycyjnie pokaz był niezwykle okazały. Ilość wystrzelonego materiału, jak na warunki polskie, była niesamowicie duża. Trzy barki zacumowane między mostami Śląsko-Dąbrowskim, a Gdańskim pomieściły na swoim pokładzie szeroki wachlarz pirotechnicznego asortymentu. Od rzymskich ogni, single shotów, komet i min, przez baterie powietrzne oraz wodne, na bombach kończąc. Gdy z głośników popłynęły pierwsze sekundy podkładu muzycznego, odpalone zostały czerwone punkty świetlne, wprowadzając wśród oglądających atmosferę oczekiwania i przeświadczenia, że już niedługo w niebo pójdą pierwsze duże ładunki. Wstęp wzbogacony został krótko po tym o brokatowe wachlarze, złote komety oraz miny tiger tail. Po szybkiej sekwencji, ciemności nad Warszawą zostały rozświetlone przez pierwsze bomby. Zostało ich wystrzelonych jedynie kilka salw, gdyż podkład muzyczny zmienił swoje tempo na wolniejsze. Przy akompaniamencie spokojnej melodii, na wodzie zapaliły się czerwone punkty świetlne, a nad taflą rozbłysły miny baterii wodnych. Następnie w ruch poszły ładunki brokatowe, których dominacja w scenariuszu była wyraźnie zauważalna. Przez resztę widowiska, ogół kompozycji nadal utrzymany był w złotej tonacji. Rzadko kiedy na niebie pojawiał się inny kolor, niż złoty. Od czasu do czasu uaktywniany był dół spektaklu – można było obserwować złote wachlarze, rzymskie ognie, mieniące sie komety. Wszystko oczywiście odpalane było w rytm muzyki. Największe wrażenie zrobiła na mnie sekwencja z jasno-żółtymi kometami na dole, oraz bombami red strobo na wyższym planie. Idealnie wpasowywały się w podkład, tworząc piękny obraz. Ósma minuta to początek części finałowej. Rozpoczęły ją rzymskie ognie o efekcie srebrnych komet oraz one-rowy o tymże efekcie. Nagle, z barek jednocześnie wystrzeliła potężna ilość bomb – gdy wybuchły, cała okolica rozjaśniała od pojawiającego się brokatu. Kolejne salwy zdawały się być coraz potężniejsze. Huk ładunków ti-salute zapierał dech w piersiach, jednakże złoty pył, który można było podziwiać chwilę później, przebił swoją widowiskowością wszystkie poprzednie części spektaklu. Pokaz wywarł z pewnością na każdym oglądającym niesamowite wrażenie i z pewnością zapadnie na długo w pamięć.
Ocena:
Miejsce: Warszawa, Wybrzeże Gdańskie
Długość pokazu: ponad 12 minut
Wykonawca: Goldregen
Okazja: Wianki 2011
Film: YouTube
Komentarz:
Po 2-letniej przerwie, warszawskie Wianki znowu zagościły na nadwiślańskich bulwarach. Brak pokazu w zeszłym roku tylko zaostrzył apetyty widzów na ogromne, jak to zwykle na Wiankach bywa, widowisko pirotechniczne. Tradycyjnie pokaz był niezwykle okazały. Ilość wystrzelonego materiału, jak na warunki polskie, była niesamowicie duża. Trzy barki zacumowane między mostami Śląsko-Dąbrowskim, a Gdańskim pomieściły na swoim pokładzie szeroki wachlarz pirotechnicznego asortymentu. Od rzymskich ogni, single shotów, komet i min, przez baterie powietrzne oraz wodne, na bombach kończąc. Gdy z głośników popłynęły pierwsze sekundy podkładu muzycznego, odpalone zostały czerwone punkty świetlne, wprowadzając wśród oglądających atmosferę oczekiwania i przeświadczenia, że już niedługo w niebo pójdą pierwsze duże ładunki. Wstęp wzbogacony został krótko po tym o brokatowe wachlarze, złote komety oraz miny tiger tail. Po szybkiej sekwencji, ciemności nad Warszawą zostały rozświetlone przez pierwsze bomby. Zostało ich wystrzelonych jedynie kilka salw, gdyż podkład muzyczny zmienił swoje tempo na wolniejsze. Przy akompaniamencie spokojnej melodii, na wodzie zapaliły się czerwone punkty świetlne, a nad taflą rozbłysły miny baterii wodnych. Następnie w ruch poszły ładunki brokatowe, których dominacja w scenariuszu była wyraźnie zauważalna. Przez resztę widowiska, ogół kompozycji nadal utrzymany był w złotej tonacji. Rzadko kiedy na niebie pojawiał się inny kolor, niż złoty. Od czasu do czasu uaktywniany był dół spektaklu – można było obserwować złote wachlarze, rzymskie ognie, mieniące sie komety. Wszystko oczywiście odpalane było w rytm muzyki. Największe wrażenie zrobiła na mnie sekwencja z jasno-żółtymi kometami na dole, oraz bombami red strobo na wyższym planie. Idealnie wpasowywały się w podkład, tworząc piękny obraz. Ósma minuta to początek części finałowej. Rozpoczęły ją rzymskie ognie o efekcie srebrnych komet oraz one-rowy o tymże efekcie. Nagle, z barek jednocześnie wystrzeliła potężna ilość bomb – gdy wybuchły, cała okolica rozjaśniała od pojawiającego się brokatu. Kolejne salwy zdawały się być coraz potężniejsze. Huk ładunków ti-salute zapierał dech w piersiach, jednakże złoty pył, który można było podziwiać chwilę później, przebił swoją widowiskowością wszystkie poprzednie części spektaklu. Pokaz wywarł z pewnością na każdym oglądającym niesamowite wrażenie i z pewnością zapadnie na długo w pamięć.
Ocena:
- Różnorodność efektów: 6/10 (Pokaz opierał się w znacznej mierze na bardzo podobnych, złotych efektach. Zapewne taki był zamysł twórców scenariusza, jednakże momentami niebo aż domagało się różnokolorowych wstawek)
- Dobór efektów: 10/10 (Zmianom w podkładzie muzycznym towarzyszyły zmiany efektów, które go bardzo dobrze odzwierciedlały.)
- Podkład muzyczny: 9-/10 (Zróżnicowany, pozwalający na dobrą synchronizację. Jeden punkt odjęty za troszkę niepasującą do reszty część z 2 minuty)
- Synchronizacja z podkładem: 10/10
- Finał: 10-/10 (Minus za ostatnią salwę, która mogła być jeszcze mocniejsza i zawierać w sobie np. ładunki salute, jednakże przy tak ogromnej ilości materiału, wszystko i tak robiło kolosalne wrażenie)
- Całość: 9/10 (Było przepięknie, jednakże do perfekcji troszkę zabrakło.)
22.06.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - Dni Żoliborza 2011
Data: 19.06.2011
Miejsce: Kępa Potocka w Warszawie
Długość pokazu: ponad 7 minut
Wykonawca: Surex
Okazja: Dni Żoliborza 2011
Film: YouTube
Komentarz:
W minioną niedzielę kolejna dzielnica Warszawy - tym razem Żoliborz - obchodziła swoje Dni. Z tej okazji wieczorny koncert zwieńczył pokaz pirotechniczny przygotowany przez pirotechników firmy Surex. Ponad 7-minutowy, 3-częściowy pokaz oparty był na scenariuszu znanym już z innych tegorocznych realizacji Surexa. Pomimo tego, oglądany na żywo robił wrażenie. Co prawda był to klasyczny pokaz w wykonaniu wyżej wymienionej firmy, ale niezwykła muzyka, perfekcyjnie zsynchronizowane fajerwerki oraz dobrze dobrane efekty sprawiły, że całość była na naprawdę wysokim poziomie. Aktywny dół (wyrzutnie, rzymskie ognie itp.) oraz efekty bomb idealnie ze sobą współgrały. Surex postawił na sprawdzony przez siebie materiał, wielu zachwycił "rozbudowany" efekt Golden Chrysanthemum to Blue&Red&Silver Wave. Nie zabrakło także ciekawego efektu intensywnie różowych pereł z zielonymi gwiazdkami oraz zawsze podobających mi się Red Chrys. with Coconut Core.
Każdą część pokazu kończył finał, który oczywiście na koniec był najbardziej efektowny. A jaki może być finał w wykonaniu Surexa? Oczywiście masa złotych i brokatowych koron w towarzystwie huku salutów. Nie inaczej było na Żoliborzu...
Miejsce: Kępa Potocka w Warszawie
Długość pokazu: ponad 7 minut
Wykonawca: Surex
Okazja: Dni Żoliborza 2011
Film: YouTube
Komentarz:
W minioną niedzielę kolejna dzielnica Warszawy - tym razem Żoliborz - obchodziła swoje Dni. Z tej okazji wieczorny koncert zwieńczył pokaz pirotechniczny przygotowany przez pirotechników firmy Surex. Ponad 7-minutowy, 3-częściowy pokaz oparty był na scenariuszu znanym już z innych tegorocznych realizacji Surexa. Pomimo tego, oglądany na żywo robił wrażenie. Co prawda był to klasyczny pokaz w wykonaniu wyżej wymienionej firmy, ale niezwykła muzyka, perfekcyjnie zsynchronizowane fajerwerki oraz dobrze dobrane efekty sprawiły, że całość była na naprawdę wysokim poziomie. Aktywny dół (wyrzutnie, rzymskie ognie itp.) oraz efekty bomb idealnie ze sobą współgrały. Surex postawił na sprawdzony przez siebie materiał, wielu zachwycił "rozbudowany" efekt Golden Chrysanthemum to Blue&Red&Silver Wave. Nie zabrakło także ciekawego efektu intensywnie różowych pereł z zielonymi gwiazdkami oraz zawsze podobających mi się Red Chrys. with Coconut Core.
Każdą część pokazu kończył finał, który oczywiście na koniec był najbardziej efektowny. A jaki może być finał w wykonaniu Surexa? Oczywiście masa złotych i brokatowych koron w towarzystwie huku salutów. Nie inaczej było na Żoliborzu...
20.06.2011
Pokaz Sztucznych Ogni - 600-lecie Gminy Niemce
Data: 18.06.2011
Miejsce: Boisko przy Zespole Szkół w Niemcach
Długość pokazu: około 6min.
Wykonawca: Efekt z Chełma
Okazja: 600-lecie Gminy Niemce
Film: YouTube
Komentarz:
Trzeci weekend czerwca dla mieszkańców Niemców oraz okolic upłynął pod znakiem Dni Niemiec. Okazją do świętowania w tym roku było również 600-lecie gminy Niemce. Niesprzyjająca pogoda po części wpłynęła na frekwencję na zabawie, jednakże wszystkim tym, którym deszcz nie był straszny, oczekiwanie zostało wynagrodzone przepięknym widowiskiem pirotechnicznym wykonanym przez firmę Efekt z Chełma. Niemalże godzinny poślizg w planie imprezy wyszedł tym razem na dobre, gdyż akurat przed pokazem opady ustały i wszyscy zgromadzeni mogli obejrzeć pokaz bez żadnych atmosferycznych przeszkód. Spektakl rozpoczął się od charakterystycznych sekwencji z one-shotami. Bardzo widowiskowe okazały się one rowy, z rozpryskami typu strobo – pokryły znaczną część nieboskłonu. Zaraz po nich w niebo wystrzeliły kątowe baterie wielostrzałowe. Bardzo ładnie z podkładem zgrały się kostki crackling mine + white&red falling leaves - były one dobrze dobrane do spokojnej ścieżki dźwiękowej. Po 3 minutach rozświetlanych przez wyrzutnie oraz bomby, publiczność miała okazję zobaczyć fenomenalną sekwencję z bateriami jednorzędowymi oraz minami. 6-minutową kanonadę zakończyły dwie bomby kal. 150 mm, których efekty składały się z wielu mniejszych ładunków.
Miejsce: Boisko przy Zespole Szkół w Niemcach
Długość pokazu: około 6min.
Wykonawca: Efekt z Chełma
Okazja: 600-lecie Gminy Niemce
Film: YouTube
Komentarz:
Trzeci weekend czerwca dla mieszkańców Niemców oraz okolic upłynął pod znakiem Dni Niemiec. Okazją do świętowania w tym roku było również 600-lecie gminy Niemce. Niesprzyjająca pogoda po części wpłynęła na frekwencję na zabawie, jednakże wszystkim tym, którym deszcz nie był straszny, oczekiwanie zostało wynagrodzone przepięknym widowiskiem pirotechnicznym wykonanym przez firmę Efekt z Chełma. Niemalże godzinny poślizg w planie imprezy wyszedł tym razem na dobre, gdyż akurat przed pokazem opady ustały i wszyscy zgromadzeni mogli obejrzeć pokaz bez żadnych atmosferycznych przeszkód. Spektakl rozpoczął się od charakterystycznych sekwencji z one-shotami. Bardzo widowiskowe okazały się one rowy, z rozpryskami typu strobo – pokryły znaczną część nieboskłonu. Zaraz po nich w niebo wystrzeliły kątowe baterie wielostrzałowe. Bardzo ładnie z podkładem zgrały się kostki crackling mine + white&red falling leaves - były one dobrze dobrane do spokojnej ścieżki dźwiękowej. Po 3 minutach rozświetlanych przez wyrzutnie oraz bomby, publiczność miała okazję zobaczyć fenomenalną sekwencję z bateriami jednorzędowymi oraz minami. 6-minutową kanonadę zakończyły dwie bomby kal. 150 mm, których efekty składały się z wielu mniejszych ładunków.
