28.07.2011 
Komentarze (0)

Pokaz Sztucznych Ogni - JetSki Race 2011 w Gdańsku

Data: 16.07.2011
Miejsce: Molo, Gdańsk-Brzeźno
Wykonawca: Wulkan Fajerwerki z Pruszcza Gdańskiego
Długość pokazu: ponad 6min.
Okazja: JetSki Race 2011
Zdjęcia: Link

Film: YouTube


Komentarz:
W połowie lipca miałem okazję poznać zupełnie nowy rejon pirotechniczny polski, a mianowicie wybrzeże. Po raz pierwszy oglądałem w akcji firmę Wulkan Fajerwerki z Pruszcza Gdańskiego. Budżet stał na dość wysokim poziomie co przekładało się na to, co widzieliśmy na niebie - ponad 6-minutowy pokaz z wykorzystaniem około 500 bomb, kilkunastoma bateriami, singlami i rzymami do dobrze dobranej muzyki. Wszystko dodatkowo dopełniała piękna pogoda i sceneria morza wraz z gdańskim molem.
Pokaz rozpoczął się od dwóch bomb blue peony w/ kamuro pistil, po nich mogliśmy oglądać bardzo różnorodną gamę efektów, z których zdecydowanie dominowały blue peony (blue peony with silve palm core), red peony, purple willow with crackling core, purple peony with silver palm core czy brocade w/ green pistil. Oczywiście nie zabrakło także efektów typu crossette czy cycas. Dół pokazu stanowiły wyrzutnie firm Triplex oraz Jorge (m.in bardzo widowiskową pozycją był one row JW1020). Szczególnie interesującym oraz nietypowym momentem były bomby wodne. Pomimo faktu, że odpaliły tylko 2 spośród 5, to i tak był to bardzo ciekawy moment. Podczas części finałowej, widzowie mogli oglądać dużą ilość bomb wysokiego kalibru. Nie pozostawiało to złudzeń, że mamy do czynienia z zakończeniem pokazu.
Podsumowując: pokaz nie należał do najmniejszych i był miłą odmianą dla widowisk do których przywykłem, a publiczność nie została zawiedziona.  
Autor: Piotr Jatczyk
14.07.2011 
Komentarze (0)

II Festiwal Ogień i Woda w Nysie - Podsumowanie

Druga edycja festiwalu Ogień i Woda w Nysie w stosunku do edycji pierwszej, upłynęła pod znakiem bardzo dużego postępu. Wszystkie z zaproszonych firm: Efekt, FireShow oraz S-Piro stanęły na wysokości zadania i przygotowały profesjonalne i ciekawe widowiska. Pochwały kieruję również w stronę natury, gdyż zarówno sceneria jak i pogoda jedynie dodawały piękna fajerwerkom. Blask odbijających się w jeziorze Nyskim sztucznych ogni był niezwykle urokliwy, a rozświetlana przez wybuchy plaża, malownicza. Montaż materiałów pirotechnicznych odbywał się na trzech barkach, o długości 2 x 30 metrów oraz 1 x 23 metry. Wszystkie firmy uwijały się w pocie czoła od samego rana, dbając o to, żeby wszystko wystrzeliło zgodnie z zamysłem autorów scenariuszy. Bezchmurne niebo nie ułatwiało w pełni pracy – słońce przygrzewało niesamowicie, a sam do tej pory odczuwam tego skutki.

Efekt:
Kilka minut po 22, odholowana została pierwsza barka, na której rozstawiony był sprzęt firmy Efekt. Tym razem, scenariusz zupełnie różnił się od tych, prezentowanych na wcześniejszych pokazach. Nowe układy, część nowej galanterii oraz nowy system odpalający – Galaxis, który niestety pokrzyżował nam trochę plany. Gdyby nie przesunięcia w czasie poszczególnych elementów, widowisko byłoby jeszcze bardziej efektowne, gdyż dobra synchronizacja zawsze wywołuje zachwyt u oglądających. Był to jedyny pokaz, z bateriami wodnymi – 1,5" czerwone crossety w połączeniu z bombami zakrywały ogromny obszar na niebie, tworząc bardzo ładną i oryginalną kompozycję. Całość była bardzo zróżnicowana kolorystycznie. Na niebie pojawiały się przeróżne efekty w przeróżnych układach. Do podziwiania było kilka tak zwanych asów, czyli bomb Silver Tail Wave To Green To Red w/Pistil. Tradycyjnie, finał stanowiły złote bomby o kal. 150 mm z kometowymi FAN-kami u dołu.



FireShow:
Jako druga zaprezentowała się firma z Lubania – FireShow. W tym wypadku system FireMaster zadziałał bezbłędnie, co zaowocowało bardzo przyjemną dla oka synchronizacją. Dół pokazu stanowiły dobrze dobrane kostki firmy Kometa. Poza pionowymi tortami było kilka FAN-ek – rozpryskowych oraz stricte pokazowych, kometowych Z oraz C shape. Nie zabrakło też min. Te, strzelone na początku podkładu Carmina Burana przywoływały na myśl pokazy południowo-europejskie. Dobrym rozwiązaniem były strzelane w basowych momentach podkładu muzycznego saluty. Najlepszym produktem pokazu wg mnie były dwie V-ki o efekcie cracklingowych chryzantem z niebieskimi minami. Pod koniec oprócz wybuchających bomb, taflę jeziora rozświetliły pomarańczowe punkty świetlne, które stały się już znakiem rozpoznawczym firmy FireShow. Opadający po spektaklu złoty pył zachwycał jeszcze publiczność przez dłuższą chwilę.



S-Piro:
Już w trakcie przygotowań widać było, że pokaz S-Piro będzie najbardziej obfity w materiał. W parze z ilością szła jakość. Niektóre bomby były cylindryczne, niektóre produkcji hiszpańskiej (Igual). Druga część pokazu upłynęła pod znakiem komet i min i wachlarzy. Zgranie z muzyką wywierało na oglądających duże wrażenie. Zgrane w czasie były również bomby, a to za sprawą stosowania zasady przypinania jednego zapłonu na jedną pozycję. Rozwiązanie to jest bardzo efektowne, jednakże oznacza dużą ilość czasu włożonego w przygotowania. Trzecia część rozpoczęła się wypełnieniem dołu oraz góry ekspozycji opadającymi liśćmi w kolorze zielonym oraz czerwonym. Oprócz tego prezentowane były efekty crossette oraz strobo. Finał przywołał wprawnym widzom sylwestra 2002, gdyż to właśnie ten utwór był wykorzystany, podczas witania 2003 roku w Warszawie. Kanonadę ładunków wysokokalibrowych wzbogacały od czasu do czasu wachlarze złożone z komet. Ostatnia salwa to ogromna jak na Nyskie warunki ilość bomb o złotym opadzie. Najefektowniejszą pozycją w całym widowisku była wg mnie 4" bomba produkcji hiszpańskiej Gold Trunk with Blue Explosion.



Niezwykle miłym akcentem był finałowy pokaz baterii wodnych, wykonany przez firmę Event Pirotechnika z Katowic.

 
14.07.2011 
Komentarze (0)

X Ustecki Festiwal Sztucznych Ogni - Podsumowanie

Dni 1 oraz 2 lipca 2011 w kalendarzach każdego fana pirotechniki, zapewne były podkreślone oraz oznaczone, jako 1 i 2 dzień X Usteckiego Festiwalu Sztucznych Ogni. FSO jest najdłużej utrzymującą się imprezą pirotechniczną w kraju, podczas trwania której widzowie oglądali ponad kilkadziesiąt mniej, lub bardziej, jednakże zawsze fascynujących pokazów sztucznych ogni. Niektóre firmy zaczynały swoje wybuchowe podboje właśnie tam, stając się dzisiaj prężnie działającymi przedsiębiorstwami. Oczekiwania wobec jubileuszowej edycji były więc bardzo duże – czy zostały zaspokojone? Każdy, kto chciał zobaczyć dużo wybuchów nie mógł narzekać, ale Ci, którzy mieli nadzieję na innowacyjny powiew świeżości na rynku trochę się zawiedli, ponieważ prezentowali się wielokrotni uczestnicy festiwalu, których styl zdążył już na dobre zapaść w pamięć wprawnym widzom. Humory wszystkim udanie popsuła pogoda, dzięki której wyczekiwanie na pokazy było miejscami bardziej męczące, niż odprężające. Wielkie słowa uznania oraz szacunku należą się więc wszystkim, którzy przygotowywali widowiska – precyzyjne złożenie pokazu w takiej aurze to duży wyczyn. Kończąc słowo wstępu, zapraszam do przeczytania recenzji oraz obejrzenia każdego ze strzelonych spektakli.

Dzień 1:

Click:
Ekipy firm Grom-Zbig oraz Click swoje dzieła musiały przygotowywać w wyjątkowo niesprzyjających warunkach, dlatego na wstępie duży plus dla nich za to, że tego samego dnia byli gotowi do odpału. Grom-Zbig postanowił przeczekać jeden dzień i spektakl przeprowadzić następnego dnia, natomiast Click strzelił 1 lipca. Ulewny deszcz występował nawet w trakcie trwania pokazu. Jeszcze nie zdarzyło mi się oglądać fajerwerków podczas takiego deszczu oraz wiatru, jednakże ani wilgoć, ani zimno nie były w stanie odebrać przyjemności z oglądania występu, a było co oglądać. Ilość wystrzelonego materiału była niezwykle duża, a większość wybranych efektów pochodziła z najwyższej półki. Efekty typu peony, polyp oraz crown miały długi opad dużą średnicę rozprysku. Przemieszczanie ich po niebie przez wiatr jeszcze potęgowało wrażenia towarzyszące wpatrywaniu się w nie. Zastosowany podkład muzyczny był nietuzinkowy – nie często słyszy się bowiem podczas oglądania sztucznych ogni takich wykonawców jak Kylie Minoque, czy Edwin Starr. Niekiedy podstawę pokazu stanowił dół, a akcentami podkreślającymi ścieżkę dźwiękową były bomby, a niekiedy było na odwrót – w każdym bądź razie zarówno spokojne, jak i dynamiczniejsze momenty w muzyce pokrywały się z tym, co się działo na niebie. Niektóre kostki były obdarzone bardzo fajnymi ładunkami, jak na przykład te w układzie Z z białymi crossetami, albo V z trzeszczącą chmurą oraz trzeszczącymi minami. Niewątpliwym gwoździem programu były bomby mozaikowe 200 mm, których rozprysk zajął ogromną część nieboskłonu. Osobiście byłbym zwolennikiem przeprowadzenia dwufazowego ścisłego finału polegającego na strzeleniu wszystkich ładunków występujących po 8” cylindrach jednocześnie, aby cała publiczność wiedziała, że to już nieodwołalny koniec, jednakże nie wiem, czy firma nie miała takiego zamiaru, a pogoda tego nie zepsuła. Epitety najlepiej określające ten pokaz to widowiskowo oraz nietuzinkowo.



Dzień 2:

Grom-Zbig:
Gromowi pogoda dała się we znaki jeszcze bardziej niż poprzedniej ekipie, gdyż pozostawione na całą noc na otwartej przestrzeni materiały zdążyły przemoknąć, a system zostać przykryty przez ogromną ilość piasku. Do procesu przygotowań doszła więc część przywracania pirotechniki do stanu używalności. Pierwsze shoty zdradziły, że pomimo braku akurat w tej chwili opadów, kondensacja dymu jest ogromnie niekorzystna i już na samym początku wytworzyło się sporo dymu. W około minutę po starcie, dół kompozycji był już za szarą zasłoną. Niestety pogoda obok kłopotów z odbiorem wzrokowym, sprawiła, że chyba nie wszystkie pozycje strzeliły dokładnie wtedy, kiedy miały to zrobić. Mogę sobie wyobrazić, z jak doskonałym widowiskiem miałbym do czynienia, gdyby nie tak beznadziejna aura. Pomimo tego, to co wyłaniało się zza obłoków dymu cechowało się wyjątkowo dobrą jakością. Dobór materiału jest mocną stroną Grom-Zbiga – większość bomb była produkcji włoskiej, a użyte chińskie torty były z kategorii najlepsze z najlepszych. Szybkie zetki, wyrzutnie salutowe pionowe i kątowe, różnokolorowe wachlarze oraz galanteria ze stajni PIRICO – to wszystko decydowało o żywych kolorach i powtarzalnym czasie działania poszczególnych produktów. Fani gitarowych brzmień mieli prawdziwą ucztę – pierwsze dwa kawałki były postawione właśnie pod rockową nutę. W pokazie znalazło się miejsce również na perełki, czyli kalibry 150 czy 200mm typu włoskiego. Słowa podsumowujące to widowisko to polot artystyczny oraz ekspresja.





Goldregen:
Spektakl firmy Goldregen zaczął się bardzo spokojną i wyważoną sekwencją z bateriami wodnymi, wprowadzającymi odpowiedni nastrój przed tym, co rozegrało się na niebie kilkadziesiąt sekund później. Wraz z gitarowym pociągnięciem w podkładzie kapeli Stratovarius, rozpostarły się brokatowe FAN-ki oraz brokatowe miny. Ogromne wrażenie wywarły na mnie cracklingowe zetki, które wybuchając w takt utworu "Destiny" wprowadziły w pokazie powiew dynamizmu, utrzymywany później przez bomby. W przeciągu następnych minut kilkakrotnie można było oglądać przeróżne baterie – kątowe, pionowe oraz ponownie wodne. Znalazło się też miejsce na dopracowane i przemyślane sekwencja z kometami oraz minami. Jak to zwykle bywa w realizacjach Goldregena, utrzymywano złotą tonację, z domieszkami kolorów czerwonego oraz zielonego. Dla fanów złota jest to zaleta, dla fanów różnorodności wada. Oczywiście były też i momenty ze zwolnioną akcją – mam tutaj na myśli część ze stroboskopami oraz bateriami wodnymi, które zostały bardzo dobrze wpasowane w power metalowy podkład. Dym ujmował trochę uroku brokatowym efektom, gdyż właśnie one wytwarzają go całkiem sporo. W związku z tym, finał wypadł mniej efektownie, niż gdyby był strzelony w bezchmurnych warunkach. Najlepiej opisać występ firmy Goldregen określeniami perfekcyjne przygotowanie techniczne (sztuką jest w takich warunkach przygotować tak dopracowane widowisko, w którym nie można się doczepić do żadnej strzelonej pozycji, gdyż ma się wrażenie, że wszystko strzeliło dokładnie wtedy, kiedy powinno) oraz zamiłowanie do złotych opadów (co wiąże się z nazwą firmy Goldregen – złoty opad).





Nakaja Art:
Szczerze powiedziawszy, gdybym nie znał programu festiwalu, to nie zgadłbym, że to widowisko przygotowała firma Nakaja Art. Postęp jaki się tutaj dokonał w stosunku do lat poprzednich jest niesamowity. Niespotykane wcześniej układy, wykorzystanie najszerszego planu, różnorodne efekty – to wszystko wyraża widowisko krakowskiej firmy. Gdyby pierwsza część podkładu muzycznego była bardziej zróżnicowana od drugiej, mielibyśmy do czynienia z pokazem prawie idealnym. Widać było, że zastosowane materiały były nieprzypadkowe – niektóre elementy były produkcji europejskiej. Osobiście najbardziej podobały mi się zgrane z muzyką single shoty i miny. Niektóre pomysły, takie jak złożona z 4" brokatowych min z czerwonymi strobo min fala i następujące po nich JW443, zapierały dech w piersiach. Swego rodzaju ciekawostką pirotechniczną było strzelenie 2 bomb typu pagoda. Ogromna szkoda, że tak duża część efektów w górze kompozycji została zasłonięta przez dym. Nie ma co się rozwodzić nad pokazem w recenzji, gdyż wszystko dobrze widać na filmie. Ten występ był jak dla mnie póki co największym zaskoczeniem oraz odkryciem tego roku.





Zdjęcia z festiwalu: Link

Filmy podsumowujące:


 
12.07.2011 
Komentarze (0)

Pokaz Sztucznych Ogni - Objęcie przez Polskę Prezydencji Radzie UE, Szczecin

Data: 30.06.2011
Miejsce: Wały Chrobrego w Szczecinie
Długość pokazów: pierwszy - 1:30min. Drugi - ponad 8min.
Wykonawca: Surex
Okazja: Objęcie przez Polskę Prezydencji Radzie UE
Zdjęcia: Link

Filmy autorstwa:





Komentarz:
Po 7 latach od wstąpienia do Wspólnoty Europejskiej, przeszedł czas, aby Polska objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Wydarzenie to było obchodzone w całym kraju w nocy z 30 czerwca na 1 oraz 2 lipca. W wielu miastach świętowanie wzbogaciły fajerwerki. Jednym z tych miast, był Szczecin, w którym na Wałach Chrobrego odbyła się ogromna impreza plenerowa pt. "Polska przewodzi, Szczecin gra". Za oprawę pirotechniczną odpowiadała firma Surex z Bielska-Białej. Gdy zegary wybiły godzinę 24, z głośników popłynęła melodia "Ody do radości", a w niebo wystrzeliły sztuczne ognie. Półtora minutowe intro było utrzymane w kolorach przewodnich Unii Europejskiej – niebieskim i żółtym. Pomimo swojej długości, zwieńczone było bardzo efektownym finiszem. Pierwszy pokaz był zaledwie wstępem do tego, co wydarzyło się 50 minut później. Tuż po tym, jak zakończyła się transmisja wydarzenia w TVP2, na barkach przycumowanych na Odrze rozbłysły zielone punkty świetlne. Spokojny takt podkładu muzycznego był wzbogacany przez mieniące się komety. Tuż po nich, użyte zostały niebieskie rzymy wraz z bombami w tejże barwie. Publiczność obserwować mogła oprócz zwykłych peonii efekty polipów, palm, firefly, strobo waterfall. Całość była bardzo dobrze osadzona w muzyce, którą od czasu do czasu podkreślały one rowy, miny i single shoty. Były momenty bardziej dynamiczne oraz bardziej spokojne, jak chociażby ten, w którym z barek strzelały zielone baterie rzymskie, które ustawione zarówno w pionie, jak i pod kątem w stosunku do tafli wody, tworzyły bardzo ładną kompozycję. Ostatnia część spektaklu obfitowała oprócz pirotechniki chińskiej, w produkty z włoskich fabryk. Różnica w działaniu obydwu typów sztucznych ogni była znacząca. Ostatnia minuta scenariusza opartego o utwór E.S. Posthumus, była niezwykle intensywna i widowiskowa. Zielone, a następnie czerwone peonie z reportami i salutami były oszałamiające! Finałowa dawka złotych opadów oraz brokatu to po prostu poezja na niebie, która z pewnością zachwyciła każdą osobę, znajdującą się na Wałach Chrobrego w Szczecinie. Rozmiary tej realizacji były bardzo duże. Trudno się jednak temu dziwić, gdyż okazja ku temu była wyjątkowo znamienita.
 
12.07.2011 
Komentarze (0)

Pokaz Sztucznych Ogni - Owocobranie w Elizówce

Data: 03.07.2011
Miejsce: rynek hurtowy, Elizówka pod Lublinem
Długość pokazu: około 6min.
Wykonawca: Efekt z Chełma
Okazja: Owocobranie
Film: YouTube


Komentarz:
Tym razem zamiast tradycyjnej recenzji oraz filmu z pokazu, proponuję obejrzenie czegoś zupełnie nowego, a mianowicie projektu Pyro Side View. Wiele osób zastanawia się, jak wygląda strefa pokazu pirotechnicznego podczas jego ekspozycji oraz jaki jest z niej widok. Wszystko to bardzo dobrze widać na poniższym filmie, który wykonałem podczas pokazu firmy Efekt na Owocobraniu 2011 na Elizówce. Odległość od nagłośnienia, brak statywu oraz jasne niebo sprawiły, że wykonanie typowego filmu nie byłoby tak atrakcyjne, jak ujęcie ze strefy.  
07.07.2011 
Komentarze (0)

Pokaz Sztucznych Ogni - Dni Poniatowej "Poniato-Wianki"

Data: 26.06.2011
Miejsce: Boisko przy stawach
Długość pokazu: około 6:30min.
Wykonawca: Efekt z Chełma
Okazja: Dni Poniatowej "Poniato-Wianki"
Film: YouTube


Komentarz:
Weekend następujący po najkrótszej nocy w roku, jest doskonałą okazją do organizowania imprez, wpisujących się w tradycje Nocy Kupały. Po obejrzeniu sobotniego widowiska w Warszawie, do podziwiania zostały mi jeszcze jedne Wianki, tym razem w Poniatowej. Z racji braku porozumienia się władz tego miasta z położonym nieopodal Opolem Lubelskim, w odległości zaledwie 9 km odbyły się jednocześnie dwie duże imprezy plenerowe (obie zwieńczone fajerwerkami). Mieszkańcy okolicznych miejscowości musieli więc wybierać, gdzie się udać. Miejmy nadzieję, że ta niezręczna sytuacja nie będzie miała więcej miejsca, gdyż będąc uczestnikiem jednego wydarzenia, automatycznie trzeba było zrezygnować z tego drugiego. Tuż po godzinie 22, gdy ucichły dźwięki zespołu K.A.S-y Kasowskiego, konferansjer zapowiedział firmę Efekt, która lada moment rozpoczęła pokaz. Realizacja ta nie należała do wysokobudżetowych, jednakże miła atmosfera i urokliwe umiejscowienie strefy pomiędzy zbiornikami wodnymi sprawiło, że wszyscy zgromadzeni z przyjemnością obejrzeli pokaz. Największe wrażenie zarówno na mnie, jak i na całej publiczności (sądząc po okrzykach), wywarły dwie skośne V-ki z pomarańczowymi rzymskimi ogniami. Ciągnące za sobą gruby ogon pociski w przyjemny dla oka sposób rozświetliły okolicę. Bardzo ciekawa okazała się FAN-ka o efekcie Green strobe peony oraz trzeszczących min z różnokolorowymi gwiazdkami. Całość w efektowny sposób dopełniły dwie 5” bomby o długim, złotym opadzie.